Oskarżony nie jest świadkiem i nie ma obowiązku przekonywania organów ścigania o własnej winie. Może odmówić składania wyjaśnień, nie odpowiadać na pytania, a co do zasady nie ponosi odpowiedzialności za fałszywe wyjaśnienia tak jak świadek za fałszywe zeznania. Nie oznacza to jednak, że na sali przesłuchań „wolno wszystko”. Granice prawa do obrony istnieją, a ich przekroczenie może doprowadzić do kolejnych problemów karnych.
To jedno z pytań, które brzmi prowokacyjnie, ale w praktyce dotyka bardzo ważnej różnicy między sytuacją świadka a podejrzanego lub oskarżonego. Świadek ma obowiązek mówić prawdę. Oskarżony ma przede wszystkim prawo się bronić.
Oskarżony może milczeć
Prawo do obrony obejmuje możliwość składania wyjaśnień, ale również odmowę ich składania. Oskarżony może także odmówić odpowiedzi na poszczególne pytania. Organ prowadzący przesłuchanie powinien go o tych uprawnieniach pouczyć. Ma to fundamentalne znaczenie. Osoba podejrzana o przestępstwo nie ma obowiązku dostarczania organom argumentów przeciwko samej sobie. W przeciwieństwie do świadka oskarżony nie jest również pouczany o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania. Co do zasady samo przedstawienie nieprawdziwej wersji zdarzeń w ramach własnej obrony nie powoduje odpowiedzialności takiej jak w przypadku świadka, który świadomie zeznaje nieprawdę. Nie oznacza to jednak, że kłamstwo zawsze jest rozsądną strategią procesową. Wyjaśnienia oskarżonego są oceniane razem z pozostałym materiałem dowodowym. Jeżeli przeczą nagraniom, dokumentom, wiadomościom czy innym dowodom, mogą po prostu okazać się niewiarygodne i osłabić przyjętą linię obrony.
Prawo do obrony nie jest prawem do popełnienia kolejnego przestępstwa
Granica staje się szczególnie istotna wtedy, gdy oskarżony, próbując odsunąć podejrzenia od siebie, zaczyna bezpodstawnie obciążać konkretną osobę. Jeżeli ktoś świadomie fałszywie oskarża inną osobę przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, wykroczenie, przestępstwo skarbowe, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, może pojawić się kwestia odpowiedzialności za fałszywe oskarżenie z art. 234 Kodeksu karnego. To istotne rozróżnienie. Czym innym jest zaprzeczanie własnemu udziałowi w zdarzeniu czy przedstawianie własnej wersji wydarzeń, a czym innym świadome skierowanie fałszywego oskarżenia przeciwko konkretnej osobie. Prawo do obrony nie tworzy więc swoistego immunitetu na każde zachowanie podjęte podczas postępowania.
Kłamać czy milczeć? To często złe pytanie
Z punktu widzenia obrony w sprawie karnej ważniejsze pytanie brzmi: czy w konkretnym momencie w ogóle warto składać wyjaśnienia? Podejrzany zatrzymany przez policję może znajdować się pod ogromną presją. Często nie zna jeszcze materiału dowodowego, nie wie, jakie informacje posiada prokuratura, a jednocześnie próbuje natychmiast przekonać przesłuchujących do swojej wersji wydarzeń. Właśnie wtedy łatwo powiedzieć zbyt dużo, wprowadzić niepotrzebne sprzeczności albo przyjąć linię obrony, z której później trudno się wycofać. Dlatego prawo do milczenia nie powinno być postrzegane jako przyznanie się do winy. Jest jednym z podstawowych uprawnień procesowych oskarżonego. W poważniejszych sprawach karnych decyzję o tym, czy składać wyjaśnienia, kiedy je złożyć i w jakim zakresie, warto podejmować po analizie sytuacji procesowej i konsultacji z obrońcą.
Dobra obrona nie polega na wymyślaniu historii
Skuteczna obrona karna nie sprowadza się do znalezienia najbardziej wygodnej wersji wydarzeń. Czasem właściwe będzie szczegółowe złożenie wyjaśnień, czasem odpowiedź jedynie na określone pytania, a w innych okolicznościach - skorzystanie z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Każda sprawa wymaga osobnej oceny. Dlatego osoba wezwana w charakterze podejrzanego albo zatrzymana przez policję powinna przede wszystkim znać swoje prawa, nie podejmować pochopnych decyzji i pamiętać, że ma prawo skorzystać z pomocy adwokata. Prawo do obrony jest szerokie. Nie jest jednak nieograniczone.