Prawnicy miesiąca

Sąd Najwyższy zdecyduje dziś o ważności wyborów prezydenckich

Opublikowano dnia 01.07.2025 09:35 przez Robert Bagiński
Sąd Najwyższy zdecyduje dziś o ważności wyborów prezydenckich

Sąd Najwyższy ogłosi decyzję w sprawie ważności wyborów prezydenckich z 18 maja i 1 czerwca. Orzeczenie ma wydać Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, mimo że do godzin popołudniowych nie opublikowano żadnego komunikatu. Planowane ogłoszenie decyzji ma wymiar nie tylko proceduralny, lecz także symboliczny: pokazuje, jak głęboki jest spór o legitymację instytucji orzekającej.

Zgodnie z art. 129 Konstytucji RP to Sąd Najwyższy rozstrzyga o ważności wyboru Prezydenta RP. Jednak w obecnym klimacie politycznym ten przepis stał się punktem zapalnym, ukazującym napięcia między organami państwa oraz wątpliwości co do ich konstytucyjności i niezależności.

Skala protestów: liczby i znaczenie

Państwowa Komisja Wyborcza w swoim sprawozdaniu z 16 czerwca wskazała na „incydenty mogące mieć wpływ na wynik głosowania”, a Sąd Najwyższy rozpatrzył ponad 53 tys. protestów wyborczych. Zdecydowana większość, bo ponad 50 tys. z nich, została odrzucona bez dalszego biegu, jako wzory o identycznej treści, często przygotowane przez polityków KOL Romana Giertycha i Michała Wawrykiewicza.
 
Jedynie kilka protestów zostało uznanych za zasadne tzn. te dotyczące łącznie kilkunastu komisji, lecz SN stwierdził, że nie miały one wpływu na ogólny wynik głosowania.

PKW w swoim raporcie jednoznacznie wskazała na konieczność analizy powtarzalnych błędów i wezwała do wdrożenia środków nadzorczych. 

„Sam schemat wskazanych nieprawidłowości wskazuje na konieczność pogłębionej analizy przyczyn ich występowania”

- zaznaczono w uzasadnieniu do uchwały.  

SN natomiast ma ogłosić, że skala uchybień, mimo że jak w każdych wyborach miały one miejsce - nie wypaczała rezultatu wyborów, w których Karol Nawrocki (50,89%) pokonał Rafała Trzaskowskiego (49,11%).

Prokurator Generalny, a spór o skład orzekający

W centrum debaty znalazł się nie tylko wynik wyborów, ale również skład Izby, który je zatwierdza. Prokurator Generalny Adam Bodnar złożył formalny wniosek o wyłączenie całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, powołanej po reformie z 2017 r., wskazując na jej brak niezależności i bezstronności. 

„Orzeczenia wydawane przez sędziów tej Izby nie będą mogły zostać uznane za podjęte w sposób niezależny” 

- argumentował Bodnar. 

Równocześnie przekazał stanowisko, w którym wniósł o stwierdzenie ważności wyborów, pod warunkiem jednak, że orzekać będzie Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN.

Międzynarodowy wymiar sporu o legalność Izby

Zarówno Trybunał Sprawiedliwości UE, jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka już wcześniej kwestionowały legalność powołania Izby Kontroli. W sprawie Wałęsa przeciwko Polsce ETPC orzekł, że sposób kształtowania KRS przez parlament, a nie przez środowiska sędziowskie, narusza zasadę niezależnego sądu. 

Mimo to, jak podkreśliła I Prezes SN Małgorzata Manowska, Izba ta działa w granicach konstytucyjnych kompetencji. 

„Wypowiedzi podważające kompetencje Izby Kontroli wynikają z nieznajomości prawa lub są politycznie motywowane” - stwierdziła prezes Manowska.


Więcej, już po wyroku ETPCz w sprawie Wałęsa przeciw Polsce tj. po listopadzie 2023 roku, minister Adam Bodnar wielokrotnie występował do IKN SN - także w sprawie wyborów - nie kwestionując jej legalności. Więcej, ta sama izba potwierdzała ważność wyborów w których obecna koalicja zdobyła władzę.

W reakcji na zbliżającą się decyzję SN premier Donald Tusk oświadczył, że „nie ma powodu kwestionować decyzji, skoro nieprawidłowości nie miały wpływu na wynik”, ale zaznaczył, że „instytucje, które orzekają o ważności wyborów, nie są uznawane za legalne przez demokratyczną stronę i europejskie trybunały”. 

W podobnym tonie wypowiadała się rzeczniczka Prokuratury Krajowej, informując o powołaniu zespołu do badania ewentualnych przestępstw wyborczych.

Polityka i prawo – dwa światy, jeden wyrok

Wybory prezydenckie 2025 r. potwierdziły nie tylko rozkład sił politycznych, ale również głęboki spór instytucjonalny dotyczący fundamentów wymiaru sprawiedliwości.

Sąd Najwyższy ma dziś ogłosić, czy wybory były ważne - formalnie. Nieformalne pytanie pozostaje otwarte: czy organ kwestionowany przez rząd i instytucje międzynarodowe może legitymizować wynik demokratycznego głosowania? A jeśli nie, kto powinien to robić? Bazując na faktach i gruncie prawa, nie ma wątpliwości, że w ustawie jest zapis o IKN SN i to ona jest umocowana do uznania ważności wyborów.

Były próby tego zmienienia, ale bezskuteczne wobec prezydenckiego weta. Można się obrażać na rzeczywistość polityczną, a nawet oskarżać PiS o tworzenie złego prawa, ale póki co - prawem jest to co zostało uchwalone przez Sejm, podpisane przez prezydenta i ogłoszone, a nie to, co rządzący chcieliby, aby obowiązywało.

Debata o przyszłości polskiego sądownictwa i tym samym o trwałości ustroju państwa, dopiero się zaczyna. Niestety, więcej tam polityki, niż realnej dyskusji o prawie.

Robert Bagiński

Najciekawsze opinie

Ostatnie wiadomości