Kupno używanego smartfona, markowego roweru czy kompletu opon od osoby prywatnej wkrótce przestanie wiązać się z koniecznością wizyty w urzędzie skarbowym dla znacznie szerszej grupy podatników. Ministerstwo Finansów oficjalnie przyznaje, że obecny system zmuszający do rozliczania drobnych transakcji jest dla państwa skrajnie nieefektywny.
Nowe przepisy zakładają trzykrotne podniesienie kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC), co ma raz na zawsze wyeliminować biurokratyczny absurd, w którym koszt ściągnięcia daniny przewyższa sam wpływ do budżetu.
Koniec z podatkowym absuredm
Obecnie każda rzecz ruchoma kupiona od osoby niebędącej przedsiębiorcą, której wartość rynkowa przekracza 1000 złotych, generuje po stronie nabywcy obowiązek zapłaty 2-procentowej daniny. Wymaga to nie tylko przelewu na konto fiskusa, ale także złożenia deklaracji PCC-3 w ciągu 14 dni od transakcji.
Resort finansów chce ten próg podnieść do 3000 złotych, co wyeliminuje zbędne formalności przy zakupach przedmiotów codziennego użytku o średniej wartości. Decyzja o zmianie przepisów wynika z twardego rachunku ekonomicznego, ponieważ obsługa korespondencji, koszty osobowe urzędników oraz ewentualne postępowania egzekucyjne przy transakcjach opiewających na kwoty rzędu kilkunastu złotych są dla Skarbu Państwa zwyczajnie nieopłacalne.
Nowelizacja oznaczona numerem UD 372 ma zostać przyjęta przez Radę Ministrów jeszcze w drugim kwartale 2026 roku.
Pułapka na sprzedawców pozostaje
Warto jednak pamiętać, że planowane ułatwienia dotyczą wyłącznie kupujących, podczas gdy sprzedawcy używanych rzeczy wciąż muszą przestrzegać rygorystycznych zasad dotyczących podatku dochodowego.
Jeśli sprzedaż nastąpi przed upływem pół roku od nabycia danej rzeczy, a cena sprzedaży będzie wyższa niż cena zakupu, dochód ten należy bezwzględnie wykazać w rocznym rozliczeniu PIT. Ministerstwo nie planuje w tym zakresie żadnych zmian, co oznacza, że szybki handel elektroniką czy sprzętem sportowym z zyskiem nadal będzie pod lupą skarbówki. Dodatkowym czynnikiem dyscyplinującym rynek handlu wtórnego jest dyrektywa DAC7, na podstawie której platformy sprzedażowe automatycznie przekazują organom skarbowym dane o użytkownikach przekraczających progi 30 transakcji lub 2000 euro rocznie.
Choć podniesienie limitu PCC do 3000 złotych ułatwi życie nabywcom, osoby traktujące sprzedaż w sieci jako regularne źródło zarobku muszą liczyć się z tym, że ich aktywność jest stale monitorowana.
Robert Bagiński