Prawnicy miesiąca

Rodzicielskie świadczenie uzupełniające. Sąd wyjaśnia zasady

Opublikowano dnia 01.09.2025 08:56 przez Robert Bagiński
Rodzicielskie świadczenie uzupełniające. Sąd wyjaśnia zasady

Czy pięć lat opieki nad dzieckiem można uznać za jego wychowanie? Na to pytanie odpowiedział Naczelny Sąd Administracyjny, który rozstrzygał sprawę Anny C., ubiegającej się o rodzicielskie świadczenie uzupełniające. Historia pokazuje, jak trudno czasem przełożyć dramat ludzkiego życia na chłodny język ustaw i paragrafów.

Matka z czwórką dzieci, jedno zmarło

Anna C. złożyła do prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wniosek o przyznanie rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego. Kobieta przekonywała, że spełnia wszystkie warunki ustawowe: urodziła i wychowała czwórkę dzieci. Problem w tym, że jedno z nich zmarło w wieku pięciu lat.

ZUS wydał decyzję odmowną, uznając, że proces wychowania nie został zakończony. Według urzędników o wychowaniu można mówić dopiero wtedy, gdy rodzic sprawował opiekę aż do osiągnięcia przez dziecko dorosłości. Innymi słowy – pięć lat, choć to czas niezwykle trudny i wymagający, nie wystarczyło, by uznać, że proces wychowawczy został zakończony.

Sercem sprawy stało się pojęcie „wychowanie dziecka”. Ustawa o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym definiuje je jako osobistą, stałą i ciągłą opiekę. Nie wskazuje jednak, kiedy można uznać, że wychowanie dobiegło końca.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie próbował odpowiedzieć na to pytanie. W uzasadnieniu zwrócił uwagę, że „wychowanie” oznacza nie tylko codzienną opiekę i troskę, ale też doprowadzenie dziecka do takiego etapu, w którym staje się ono w miarę samodzielne:  potrafi funkcjonować w codziennym życiu i w społeczeństwie. Dziecko, które zmarło w wieku pięciu lat, takiej samodzielności osiągnąć nie mogło. Dlatego, zdaniem sądu, proces wychowania w tym przypadku nie został ukończony.

NSA: świadczenie ma charakter wyjątkowy

Sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kobieta argumentowała, że przez pięć lat sprawowała realną opiekę i ponosiła trud wychowania, a rygorystyczne podejście ZUS i WSA jest niehumanitarne. Przypomniała, że w podobnych sprawach zdarzały się orzeczenia korzystne dla matek, a dopiero NSA zmieniał te decyzje.

Sąd kasacyjny nie podzielił tych argumentów. Podkreślił, że świadczenie uzupełniające ma charakter wyjątkowy  tj. jego celem jest przeciwdziałanie ubóstwu osób starszych, które poświęciły swoje życie na wychowanie dzieci i przez to nie zadbały o emeryturę. Właśnie dlatego przepisy muszą być interpretowane ściśle, a nie rozszerzająco. 

"Nie można uznać, że dziecko pięcioletnie jest wychowane. Proces wychowawczy był w toku i nie został zakończony" - zaznaczył sąd.


Wyrok jest prawomocny i przesądza, że Anna C. wychowała troje dzieci, a nie czworo. Z tego względu nie spełnia ustawowych warunków i świadczenie jej nie przysługuje.

Sprawa pokazuje, jak trudne bywa zderzenie ludzkiego doświadczenia z literą prawa. Z jednej strony mamy matkę, która przez pięć lat wychowywała dziecko i musiała zmierzyć się z jego stratą. Z drugiej, sztywne przepisy i ich restrykcyjną wykładnię, która nie dopuszcza odstępstw.

NSA przypomniał, że nie każde urodzenie dziecka i sprawowanie nad nim pieczy oznacza, że zostało ono wychowane. Aby uznać proces za zakończony, trzeba wykazać, że dziecko osiągnęło taki poziom dojrzałości i samodzielności, który pozwala mu funkcjonować w społeczeństwie.

Robert Bagiński
Fot. iStock

Najciekawsze opinie

Ostatnie wiadomości