Jeszcze kilka lat temu kontrola z urzędu skarbowego była jednym z największych koszmarów przedsiębiorców. Tymczasem dziś statystyki pokazują zaskakującą zmianę: liczba kontroli podatkowych spada w rekordowym tempie. W pierwszej połowie 2025 roku było ich aż o 16 procent mniej niż rok wcześniej. Czy to oznacza, że fiskus poluzował śrubę, czy raczej zmienił metody działania?
Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, od stycznia do czerwca wszczęto znacznie mniej kontroli podatkowych, niż rok wcześniej. Istotne zmiany miały miejsce również w zakresie liczby zakończonych postępowań.
Mniej kontroli, mniejsze wpływy
Ministerstwo Finansów poinformowało, że w pierwszych sześciu miesiącach 2025 roku wszczęto 4271 kontroli podatkowych. Dla porównania rok wcześniej było ich 5108. Zakończono 3979 takich postępowań, co oznacza spadek aż o 25 procent względem 2024 roku.
Zmalały także kwoty odzyskiwane z tytułu wykrytych nieprawidłowości. Uszczuplenia podatkowe wykazane w I półroczu 2025 roku wyniosły 768,6 mln zł wobec 907,5 mln zł rok wcześniej. Jeszcze bardziej spadły wpłaty pokontrolne – z ponad 312 mln zł w 2024 roku do zaledwie 208 mln zł obecnie.
Eksperci podkreślają, że spadek liczby kontroli nie oznacza, że fiskus działa mniej intensywnie.
"Nie zaskakuje fakt, że od kilku lat obserwujemy znaczący spadek liczby kontroli podatkowych. To nie oznacza jednak osłabienia aktywności organów podatkowych" - tłumaczy dr Renata Burchart z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Zdaniem ekonomistki coraz większą rolę odgrywają tzw. czynności sprawdzające. Są one mniej sformalizowane, szybsze i wygodniejsze zarówno dla fiskusa, jak i dla podatników.
"Organy podatkowe mogą weryfikować, w ramach czynności sprawdzających, prawidłowość rozliczeń w wybranych okresach i z dowolną częstotliwością. Kontrole przeprowadzane są dopiero wtedy, gdy istnieje wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości" - dodaje ekspertka.
Czy podatnicy uczciwiej się rozliczają?
Dr hab. Piotr Krajewski z Uniwersytetu Łódzkiego zwraca uwagę, że sama liczba kontroli nie jest miarą skuteczności fiskusa.
"Widoczny spadek rok do roku nie jest miarą mniejszej skali działania skarbówki. W mojej ocenie stopień działalności niezgodnej z przepisami sukcesywnie się zmniejsza" - przekonuje ekspert.
Dane rzeczywiście wskazują na pewien pozytywny trend. W pierwszej połowie 2025 roku aż 99,2 proc. kontroli zakończyło się wykryciem nieprawidłowości, podczas gdy rok wcześniej było to 98,6 proc. Jeszcze w 2020 roku odsetek ten wynosił niespełna 86 proc.
"Tak wysoka skuteczność wynika z faktu, iż organy podatkowe mają coraz lepszy dostęp do informacji o podatnikach, w tym do danych z JPK czy kas fiskalnych online. Trafność typowania podmiotów do kontroli stale rośnie" - podkreśla dr Burchart.
Skuteczność wykrywania kontra skuteczność egzekucji
Choć fiskus coraz celniej wyłapuje podmioty uchylające się od podatków, problemem pozostaje skuteczność egzekucji. Wartości wykazane w decyzjach są wysokie, ale realne wpłaty do budżetu maleją. Zdaniem ekspertów to efekt masowych odwołań i sporów sądowych.
"Wielu podatników nie zgadza się z wynikami kontroli i próbuje podważać decyzje w kolejnych instancjach podatkowych oraz przed sądami administracyjnymi" - zauważa Burchart.
Z kolei dr Krajewski dodaje, że dane o uszczupleniach i wpłatach to jedynie fragment większego obrazu.
"One pokazują wierzchołek góry lodowej. Rzeczywista skala uszczupleń podatkowych jest trudna do oszacowania" - podkreśla ekonomista.
Wszystko wskazuje więc na to, że urzędy skarbowe zamiast stawiać na ilość, wybierają dziś jakość – mniej kontroli, ale znacznie precyzyjniej dobranych. Taka strategia może okazać się skuteczniejsza, szczególnie w dobie rosnącej cyfryzacji i coraz lepszego dostępu do danych podatników.
Opr. Robert Bagiński
Źródło: forsal.pl