Dłużnicy już wkrótce nie będą mogli spać spokojnie, nawet jeśli zarabiają niewiele. W Sejmie pojawiła się petycja, która może diametralnie zmienić zasady egzekucji komorniczej. Adwokatka Katarzyna Gajda proponuje, by na wzór roszczeń alimentacyjnych, komornik mógł zająć część płacy minimalnej. Jej zdaniem obecny system to fikcja: prawo istnieje, ale nie działa, a sądowe orzeczenia często pozostają na papierze.
Zgodnie z obecnymi przepisami komornik nie może zająć nawet złotówki z minimalnej pensji. Niezależnie od wysokości zadłużenia, osoby zatrudnione na umowie o pracę i zarabiające płacę minimalną są poza skuteczną egzekucją. To zdaniem mec. Katarzyny Gajdy prowadzi do absurdów i uniemożliwia egzekucję.
„Obecna sytuacja, w której można uzyskać tytuł wykonawczy, ale nie wyegzekwować należności, ośmiesza orzeczenia sądów” – wskazuje autorka petycji skierowanej do Sejmu.
Adwokatka w petycji do Sejmu proponuje nowelizację art. 871 §1 pkt 1 kodeksu pracy, która umożliwiłaby zajęcie co najmniej 20 proc. wynagrodzenia minimalnego. W jej opinii nie chodzi o interes wierzycieli, ale o zachowanie powagi wymiaru sprawiedliwości.
W 2025 r. płaca minimalna wynosi 3510,92 zł netto. Kwota ta przewyższa próg ubóstwa o około tysiąc złotych, więc zdaniem Gajdy zajęcie jej części, nie narazi dłużników na brak środków do życia.
Ochrona najuboższych pozostanie
Projekt nie zakłada pełnego odejścia od ochrony minimalnego dochodu. Zdaniem mec. Gajdy wolna od zajęcia powinna pozostać minimalna kwota egzystencji - tak, by nikt nie został pozbawiony środków na podstawowe potrzeby.
To miałby być pierwszy krok w stronę szerszej reformy, której celem byłoby zwiększenie skuteczności egzekucji i przywrócenie sensu orzeczeniom sądowym.
Od lat zarówno wierzyciele, jak i komornicy alarmują, że system egzekucyjny w Polsce jest niewydolny. Brak realnych narzędzi sprawia, że tysiące spraw kończą się bezskutecznie.
„Analizując postępowanie egzekucyjne w Polsce, nie budzi wątpliwości konieczność przeprowadzenia radykalnej reformy. Zmiany są nie tylko celowe, ale i niezbędne, aby zachować szacunek do litery prawa” - podkreśla mec. Gajda.
Bez zmian grozi nam dalsze utrwalanie sytuacji, w której zadłużeni dłużnicy pozostają bezkarni, a wierzyciele tracą wiarę w sprawiedliwość. Inna sprawa, że szanse na prezydencki podpis pod taką ustawą jest mało prawdopodobny. A to oznacza, że życie petycji mec. Gajdy zakończy się na poziomie rozpatrzenia jej przez stosowną komisję w Sejmie.
Robert Bagiński