Po latach krytyki środowiska prawniczego prezydent podpisał ustawę uchylającą art. 130 a Kodeksu postępowania cywilnego. Przepis, który miał usprawniać postępowania, w praktyce często paraliżował sprawy i zmuszał strony do wielokrotnego składania tych samych pism. Zdaniem ekspertów to jedna z ważniejszych zmian w procedurze cywilnej ostatnich lat.
5 sierpnia 2025 r. prezydent podpisał ustawę zmieniającą m.in. Kodeks postępowania cywilnego i Kodeks cywilny. Najgłośniejszym punktem tej nowelizacji jest całkowite uchylenie art. 130 a k.p.c. Przepis ten przewidywał, że jeśli pismo procesowe wniesione przez profesjonalnego pełnomocnika: adwokata, radcę prawnego czy rzecznika patentowego, nie spełniało wymogów formalnych, sąd zwracał je bez wezwania do uzupełnienia. Strona miała tylko tydzień, by ponownie złożyć dokument w poprawionej formie.
W praktyce ten mechanizm, zamiast usprawniać postępowanie, rodził liczne komplikacje. Prawnicy wskazywali, że drobne uchybienia np. brak wymienienia załącznika, mogły skutkować zwrotem całego obszernego pisma, a w efekcie opóźniały rozpatrzenie sprawy nawet o kilka miesięcy.
Miał przyspieszać, ale opóźniał
"W założeniu przepis miał przyspieszać postępowanie, jednak w praktyce często odciążał sądy kosztem stron. Obowiązek ponownego składania pism tylko z powodu drobnych błędów niepotrzebnie komplikował sprawy" - zauważa w rozmowie z DGP Hanna Górska, radczyni prawna z fundacji Law City.
Podkreśla również, że brakowało jasnej ścieżki odwoławczej: jeśli sąd uznał, że ponowne złożenie pisma nadal zawiera braki, strona traciła realną możliwość zaskarżenia takiej decyzji.
Bez wątpienia przepis był nadużywany przez sądy. Pisma zwracano z błahych powodów - braku załącznika czy nieprecyzyjnego jego opisania. Dopiero po opłaceniu uzasadnienia można było dowiedzieć się, jaki brak faktycznie wykryto. To sztucznie przedłużało sprawę
Zmiana przepisów, to dobra wiadomość dla pełnomocników, którzy zyskają większą pewność, że drobne uchybienia formalne nie zatrzymają całego postępowania. Prawnicy wskazują, że reforma zwiększy efektywność sądów cywilnych i zmniejszy formalistyczną presję, jaka przez lata ciążyła na stronach procesowych.
Nie brakuje jednak pytań o praktyczne skutki tej zmiany. Z jednej strony adwokaci i radcowie prawni mogą odetchnąć z ulgą, z drugiej - sędziowie obawiają się, że brak rygorystycznych procedur formalnych spowoduje większy napływ niekompletnych pism. Kluczowe będzie znalezienie równowagi pomiędzy zachowaniem podstawowych standardów formalnych a sprawnym prowadzeniem spraw.
Krok w stronę bardziej dostępnego procesu
Odejście od surowego formalizmu wpisuje się w szerszy trend reform sądownictwa, które mają na celu zwiększenie dostępności wymiaru sprawiedliwości dla obywateli. W dobie przepełnionych wokand i rosnącej liczby spraw każdy krok w stronę uproszczeń proceduralnych jest istotny.
Uchylenie art. 130 a to sygnał, że ustawodawca dostrzega problem przewlekłości procesów i chce realnie ułatwić obywatelom drogę do sprawiedliwości.
Robert Bagiński