To wyrok, który może odbić się szerokim echem wśród przedsiębiorców. Rolnicy spod Kalisza przekonali stołeczne sądy dwóch instancji, że wskaźnik WIBOR wpisany do umowy pożyczki leasingowej został określony w sposób niejasny i nie pozwalał im samodzielnie obliczyć należnych odsetek.
Efekt? Małżeństwo gospodarujące na setkach hektarów ziemi nie musi oddawać kilkudziesięciu tysięcy złotych firmie leasingowej. Spór, który zaczął się od weksla in blanco, przerodził się w precedens pokazujący, że w relacjach B2B również można skutecznie zakwestionować klauzule finansowe.
Pożyczka leasingowa: alternatywa czy pułapka?
Rolnicy z Kalisza zaciągnęli tzw. pożyczkę leasingową na zakup maszyn rolniczych. To popularna forma finansowania, szczególnie w rolnictwie, transporcie czy budownictwie. Różni się od leasingu operacyjnego tym, że klient od razu staje się właścicielem przedmiotu, a finansujący jedynie udziela pożyczki na zakup.
Problem pojawił się w momencie, gdy do umowy wpisano oprocentowanie: WIBOR 1M + 3,8 proc. marży. W praktyce rolnicy nie mieli żadnej wiedzy, jak ostatecznie liczony jest koszt odsetek, ani w jaki sposób zmiany wskaźnika wpływają na wysokość rat. Gdy z powodu problemów losowych zaprzestali spłaty, leasingodawca wypełnił weksel in blanco i zażądał ponad 100 tys. zł.
Sąd pierwszej instancji, a potem także Sąd Okręgowy w Warszawie (wyrok z 14 marca 2025 r., XXIII Ga 763/24) przyznały rację małżeństwu.
„Strona pozwana nie została poinformowana o zasadach obliczania dodatkowych kosztów, w tym w jaki sposób obliczane jest oprocentowanie i jego wysokość (...). Tak skonstruowana klauzula umowna – obciążająca w całości pożyczkobiorcę -nie daje się pogodzić z zasadami współżycia społecznego i uczciwości kupieckiej” - napisała w uzasadnieniu sędzia Sylwia Paschke.
Ostatecznie sąd uchylił część nakazu zapłaty dotyczącą kwoty 37 tys. zł.
WIBOR w odwrocie, WIRON na horyzoncie
Eksperci wskazują, że problem z niejasnym odwoływaniem się do WIBOR-u będzie pojawiał się coraz częściej i to nie tylko w kredytach hipotecznych, ale również w leasingu czy pożyczkach dla firm. Jak przypomina adwokat Konrad Łosicki, rynek i tak przygotowuje się do odejścia od WIBOR-u na rzecz nowego wskaźnika WIRON. Jednak zanim nastąpi pełna zmiana, spory sądowe o WIBOR mogą się mnożyć.
Sprawa z Kalisza pokazuje, że przedsiębiorcy wcale nie muszą być bezbronni wobec gigantów finansowych. Jednak nie zawsze korzystają z tej możliwości. W wielu sprawach sądy same zauważają wątpliwości wokół konstrukcji umów, ale nie mogą działać za strony, jeśli przedsiębiorcy nie podniosą zarzutów, nakazy zapłaty utrzymują się w mocy.
„Spraw, w których przedsiębiorcy kwestionują WIBOR będzie przybywać, ale nie są one tak zauważalne i medialne, jak te dotyczące kredytów mieszkaniowych” - mówi w rozmowie z portalem prawo.pl adwokat Łukasz Jamszoł, reprezentujący rolników.
Co oznacza wyrok dla firm?
Dla przedsiębiorców wyrok to sygnał ostrzegawczy i zarazem wskazówka: każda umowa finansowa powinna być analizowana pod kątem przejrzystości i zgodności z prawem. Niejasne zapisy o odsetkach mogą zostać zakwestionowane w sądzie, nawet jeśli sprawa dotyczy profesjonalistów w relacjach B2B.
W praktyce oznacza to, że firmy korzystające z leasingu lub pożyczek powinny domagać się od leasingodawcy jasnych i jednoznacznych zasad ustalania oprocentowania. Kolejną rzeczą jest też konieczność weryfikacji, czy w umowie wyraźnie wskazano sposób obliczania rat i kosztów dodatkowych. I wreszcie, w przypadku sporu, trzeba aktywnie bronić się przed sądem, zamiast biernie akceptować warunki.
Wyrok w sprawie rolników spod Kalisza nie obala całego WIBOR-u w umowach leasingowych, ale pokazuje, że firmy leasingowe nie mogą ukrywać zasad oprocentowania w niejasnych klauzulach. To także lekcja dla przedsiębiorców: w sporach finansowych bierność kosztuje, a aktywna obrona może przynieść realne zwycięstwo.
Robert Bagiński
Fot. iStock