Dla setek tysięcy przedsiębiorców w Polsce to ważna wiadomość: Rada Unii Europejskiej zgodziła się, aby Polska przez kolejne trzy lata mogła utrzymać zasadę odliczania jedynie 50 proc. VAT od samochodów osobowych wykorzystywanych jednocześnie do celów prywatnych i służbowych. Formalna decyzja zapadnie 22 września, ale już teraz potwierdzono, że zgoda Brukseli została wyrażona.
Zasada ograniczonego odliczenia nie jest nowym pomysłem. Polska korzysta z tej tzw. derogacji od 2013 roku, a każda kolejna zgoda UE obowiązuje przez trzy lata. Podstawą jest unijna dyrektywa VAT, która co do zasady przewiduje pełne odliczenie podatku naliczonego. Problem w tym, że jak argumentuje polski rząd, w przypadku małych firm wyjątkowo trudno jest rozdzielić użytkowanie auta prywatne od służbowego.
Przedsiębiorcy, którzy chcieliby korzystać ze 100 proc. odliczenia, muszą prowadzić szczegółową ewidencję przebiegu pojazdu (VAT-26), mieć wewnętrzny regulamin i wykazać, że pojazd jest wykorzystywany wyłącznie w działalności gospodarczej. To w praktyce bywa zbyt kosztowne i kłopotliwe.
Co obejmuje 50-procentowe odliczenie?
Decyzja Rady UE dotyczy wszystkich podstawowych wydatków związanych z samochodem osobowym tj. zakupu, importu i nabycia wewnątrzwspólnotowego, leasingu, najmu i dzierżawy i kosztów paliwa i eksploatacji.
W praktyce oznacza to, że jeśli przedsiębiorca wykorzystuje auto w sposób mieszany, ma prawo odliczyć tylko połowę podatku naliczonego.
Podobne rozwiązania stosują też inne państwa członkowskie, m.in. Estonia, Chorwacja i Węgry. Kolejny wniosek o derogację Polska będzie musiała złożyć do końca marca 2028 roku, jeśli nadal będzie chciała utrzymać dotychczasowe zasady.
Utrzymanie dotychczasowego rozwiązania zapewnia stabilność i przewidywalność: przedsiębiorcy nie muszą obawiać się nagłej zmiany zasad rozliczania VAT. Z drugiej strony, wciąż zamknięta pozostaje droga do pełnego odliczenia dla tych, którzy nie chcą prowadzić rygorystycznej dokumentacji.
Robert Bagiński