Czy obywatel może stać się „podejrzanym” jeszcze zanim prokurator formalnie postawi mu zarzuty? Rząd chce, aby odpowiedź brzmiała: tak. Planowana zmiana w kodeksie postępowania karnego wywołuje uzasadnione wątpliwości wśród prawników. Jedni widzą w niej wzmocnienie praw obywatelskich, inni ostrzegają przed chaosem i społecznym napiętnowaniem niewinnych osób.
Sprawą zajmuje się dzisiaj portal prawo.pl, pisząc o rządowym projekcie nowelizacji kodeksu postępowania karnego, który zakłada fundamentalną zmianę art. 71 par. 1 k.p.k. Chodzi o to, że obecnie status podejrzanego uzyskuje się w chwili przedstawienia zarzutów tj. pisemnie w śledztwie lub ustnie w dochodzeniu.
Nowa definicja podejrzanego
Nowe przepisy przewidują jednak, że wystarczy, by zebrane dowody uzasadniały podejrzenie popełnienia przestępstwa, a organy ścigania podjęły pierwszą czynność procesową skierowaną przeciwko danej osobie. Może to być zatrzymanie, przeszukanie, pobranie materiału biologicznego, okazanie, a nawet zarządzenie podsłuchu.
Zdaniem autorów reformy takie rozwiązanie „oderwie” status podejrzanego od formalnego aktu postawienia zarzutów, co umożliwi korzystanie z prawa do obrony już od najwcześniejszych etapów postępowania.
Dyskusję o momencie uzyskania statusu podejrzanego nagłośniła sprawa Janusza Palikota. Po zatrzymaniu jego telefonu przez CBA ujawniono i wykorzystano w postępowaniu korespondencję z adwokatem Jackiem Dubois. Mecenas podkreślał, że była to tajemnica obrończa, a więc chroniona prawem. Prokuratura odpowiadała, że w momencie przeszukania Dubois nie był jeszcze formalnym obrońcą Palikota.
"Uważam, że w momencie, gdy jakikolwiek organ państwa, bez względu czy to jest prokurator czy jakiś inny organ, nie realizuje prawa, ale je narusza, to trzeba natychmiast interweniować. My mamy taki sposób działania, że jeśli doszło do rzeczy złych, to składamy zawiadomienia i wnioski dyscyplinarne do prokuratury itd. Jesteśmy ofensywni i jeżeli ktoś narusza prawo, to bez względu na to kim jest, będzie miał kłopoty" - mówił w rozmowie z naszym portalem mecenas Jacek Dubois, który jest też laureatem plebiscytu "Prawnik Miesiąca-Prawnik Roku" Skutecznego Adwokata.
Wielu prawników, m.in. dr Andrzej Malicki i prof. Jacek Giezek, argumentowało, że ochrona powinna przysługiwać od momentu, w którym organy ścigania podejmują działania wskazujące, że dana osoba jest w kręgu ich zainteresowania, niezależnie od formalnego postawienia zarzutów.
Poparcie środowiska adwokackiego
Uznani prawnicy, odnosząc się do rządowych propozycji w mediach, podkreślają, że to jest zmiana we właściwym kierunku.
"To jest akceptacja obecnego orzecznictwa sądów, które wskazuje, że nie możemy poprzestać na formalnej definicji" - wyjaśnia prof. Włodzimierz Wróbel, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.
Jego zdaniem zmiana usunie lukę prawną, w której osoby faktycznie ścigane pozostają pozbawione gwarancji wynikających ze statusu podejrzanego.
Adwokat Izabela Pączek podkreśla, że reforma przywróci równowagę pomiędzy stronami postępowania. "Zapobiega instrumentalnemu odwlekaniu momentu formalnego przedstawienia zarzutów w celu obejścia prawa do obrony" - zaznacza.
Prokuratorzy ostrzegają przed niebezpieczeństwem
Prokuratorzy widzą w projekcie zagrożenie. Związek Zawodowy Prokuratorów i Krajowa Rada Prokuratorów twierdzą, że nowa definicja doprowadzi do niejasności, kiedy ktoś jest, a kiedy nie jest podejrzanym.
"Może to skutkować zbyt pochopnym nadawaniem statusu podejrzanego, a tym samym niepotrzebnym napiętnowaniem osób, które ostatecznie nie popełniły przestępstwa" - ostrzega prokurator Jacek Skała.
Projekt podzielił prawnicze środowisko. Jedni uważają go za krok w stronę rzetelnego procesu i realnej ochrony praw jednostki, inni za ryzykowne rozluźnienie granic proceduralnych. Jeżeli propozycje wejdą w życie, w praktyce wiele osób uzyska status podejrzanego wcześniej, a adwokaci pełne uprawnienia obrończe już od pierwszych czynności śledczych.