Prawnicy miesiąca

Przemoc domowa. Mec. Elżbieta Raczkiewicz: nie trzeba czekać na kolejny raz

Opublikowano dnia 03.10.2026 06:21 przez Marcin Mądry
Przemoc domowa. Mec. Elżbieta Raczkiewicz: nie trzeba czekać na kolejny raz

Przemoc w domu nie jest „sprawą rodzinną”, którą trzeba przeczekać. Gdy pojawia się zagrożenie dla kobiety, mężczyzny czy dziecka, polskie prawo daje instrumenty pozwalające działać natychmiast - od interwencji Policji i nakazu opuszczenia mieszkania po zakaz zbliżania się i kontaktowania. Mec. Elżbieta Raczkiewicz, zielonogórska adwokat od lat zajmująca się sprawami rodzinnymi i wspierająca organizacje pomagające rodzinom, podkreśla, że jednym z najgroźniejszych błędów jest odkładanie reakcji do chwili, gdy sytuacja stanie się dramatyczna.

W praktyce kancelarii rodzinnych są sprawy, w których czas liczy się inaczej niż zwykle. Nie w tygodniach czy miesiącach, lecz czasami w godzinach. Dotyczy to przede wszystkim sytuacji, gdy konflikt domowy przestaje być konfliktem, a zaczyna oznaczać przemoc, groźby, nękanie albo realne zagrożenie dla domowników.

Mec. Elżbieta Raczkiewicz, adwokat z Zielonej Góry, od lat spotyka się z podobnymi historiami zarówno w swojej praktyce zawodowej, jak i poprzez zaangażowanie we wsparcie organizacji pomagających rodzinom. Jak podkreśla, osoby szukające pomocy często przychodzą do prawnika dopiero po długim czasie.

Bardzo często słyszę: „chciałam jeszcze poczekać”, „myślałam, że się uspokoi”, „nie chciałam robić problemów dzieciom”. Tymczasem bezpieczeństwo rodziny musi być pierwsze. Jeżeli człowiek rzeczywiście obawia się o zdrowie albo życie swoje lub dzieci, nie powinien zastanawiać się, czy sytuacja jest już „wystarczająco poważna”, żeby zadzwonić po pomoc. Od oceny zagrożenia są odpowiednie służby, a od uruchomienia dostępnych instrumentów prawnych – między innymi Policja, sąd i profesjonalni pełnomocnicy

- mówi mec. Raczkiewicz.

Prawo pozwala odseparować osobę stosującą przemoc

W sytuacji bezpośredniego zagrożenia podstawowym krokiem jest wezwanie Policji pod numerem 112. Ministerstwo Sprawiedliwości wskazuje również, że jeśli bezpieczne pozostanie w mieszkaniu nie jest możliwe, należy udać się w bezpieczne miejsce; jeśli w mieszkaniu są dzieci, nie powinno się pozostawiać ich z osobą stosującą przemoc.

Co istotne, to nie osoba doznająca przemocy musi być tą, która na dłużej opuszcza wspólny dom. Jeżeli osoba stosująca przemoc stwarza zagrożenie dla życia lub zdrowia domowników, Policja może wydać na 14 dni nakaz natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania wraz z zakazem zbliżania się do niego. Środki te są natychmiast wykonalne. Możliwe są również zakaz zbliżania się do osoby doznającej przemocy, zakaz kontaktowania się z nią czy zakaz wstępu do określonych miejsc. 

To bardzo ważne, bo wciąż spotykam osoby przekonane, że skoro mieszkanie należy do partnera albo małżonkowie są jego współwłaścicielami, to „nic nie można zrobić”. Ochrona przed przemocą nie może być uzależniona od tego, czyje nazwisko widnieje w księdze wieczystej. W sytuacji zagrożenia najpierw chronimy człowieka. Kwestie własnościowe, rozwodowe czy majątkowe można rozstrzygać później, w odpowiednich postępowaniach

- zaznacza adwokat.

Sama interwencja nie musi jednak kończyć sprawy. W czasie obowiązywania policyjnego nakazu lub zakazu osoba doznająca przemocy może wystąpić do sądu rejonowego m.in. o zobowiązanie drugiej osoby do opuszczenia mieszkania, zakaz zbliżania się, kontaktowania czy przebywania w określonych miejscach. Może także wnioskować o zabezpieczenie, które pozwoli utrzymać ochronę po upływie 14 dni. Wnioski dotyczące tej ochrony są wolne od opłat. Gov.pl

Nie tylko telefon na Policję. Ważne jest to, co dzieje się później

Interwencja może być początkiem szerszej sprawy rodzinnej lub karnej. W zależności od okoliczności pojawiają się kwestie dotyczące dzieci, władzy rodzicielskiej, kontaktów, alimentów, rozwodu czy zabezpieczenia sytuacji rodziny. Dlatego znaczenie ma nie tylko szybka reakcja, ale również uporządkowanie tego, co wydarzyło się wcześniej.

W praktyce przydatne mogą być dokumenty medyczne, wiadomości, e-maile, fotografie, nagrania, informacje o wcześniejszych interwencjach czy dane świadków. Nie oznacza to jednak, że w chwili zagrożenia należy ryzykować własnym bezpieczeństwem tylko po to, aby zdobyć kolejny dowód.

-W takich sprawach zawsze rozdzielam dwie rzeczy. Pierwsza to bezpieczeństwo – ono nie może czekać na skompletowanie „idealnej teczki dowodowej”. Druga to strategia prawna na kolejne tygodnie i miesiące. Wtedy trzeba spokojnie odtworzyć przebieg wydarzeń, zabezpieczyć istniejące dowody i zastanowić się, jakie postępowania są rzeczywiście potrzebne. Szczególnie gdy w centrum konfliktu znajdują się dzieci, nie chodzi o eskalację dla samej eskalacji, ale o stworzenie im bezpiecznej i możliwie stabilnej sytuacji

- podkreśla mec. Elżbieta Raczkiewicz.

Prawo przewiduje również możliwość sądowego zakazu kontaktowania się, gdy osoba stosująca przemoc nęka pokrzywdzonego za pomocą środków komunikacji elektronicznej w sposób wywołujący uzasadnione poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia albo istotnie naruszający prywatność. ELI

To istotne, bo współczesna przemoc nie zawsze kończy się wraz z zamknięciem drzwi mieszkania. Telefony, komunikatory i media społecznościowe mogą stać się narzędziem dalszego nękania czy kontroli. Najważniejsza zasada jest więc prosta: nie trzeba czekać na kolejny incydent, aby zacząć szukać ochrony.

Marcin Mądry

Najciekawsze opinie

Ostatnie wiadomości