Czy wprowadzenie e-apelacji to rewolucja cyfrowa, czy prawny chaos? Choć nowe przepisy miały odciążyć biurokrację i postawić na akta elektroniczne, w środowisku sędziowskim zawrzało. Ministerstwo Sprawiedliwości ucina jednak spekulacje, twierdząc, że mimo cyfrowego formatu, drukowanie e-pism wciąż jest możliwe, o ile tak zdecyduje sędzia.
Tymczasem nad regulacjami gromadzą się czarne chmury w postaci pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego.
Cyfrowa rewolucja z sędziowskim „hamulcem bezpieczeństwa”
Od 1 marca adwokaci i radcy prawni mogą wnosić apelacje przez portal informacyjny sądów, co teoretycznie miało zwolnić biura podawcze z obowiązku ich drukowania. Celem była oszczędność papieru i przyspieszenie obiegu dokumentów, jednak praktyka pokazuje, że tzw. „akta hybrydowe” budzą potężny opór w środowisku sędziowskim.
Sędziowie alarmują, że Ministerstwo próbuje wprowadzać akta cyfrowe za pomocą zarządzeń i rozporządzeń, zamiast ustaw, co rodzi poważne wątpliwości natury konstytucyjnej.
Resort Sprawiedliwości uspokaja nastroje i wskazuje, że obecne przepisy wcale nie wykluczają papieru. Choć paragraf 15a ustęp 2 zarządzenia mówi o przekazywaniu do sekretariatu jedynie potwierdzenia wniesienia e-pisma, to regulację tę należy czytać łącznie z kolejnymi zapisami. Zgodnie z nimi, akta w zakresie e-apelacji mogą być prowadzone zarówno w systemie teleinformatycznym, jak i w postaci papierowej.
Ostateczna decyzja w tej sprawie zawsze należy do sędziego sprawozdawcy lub przewodniczącego wydziału, co oznacza, że jeśli orzecznik potrzebuje dokumentu na biurku, ma prawo żądać jego wydrukowania.
Sędziowskie „Veto” i droga do Trybunału Konstytucyjnego
Mimo wyjaśnień resortu, dr Jarosław Matuszczak, wiceprezes Sądu Rejonowego w Malborku w rozmowie z portalem Prawo.pl, zapowiada skierowanie pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego.
Jego zdaniem wprowadzone zmiany są niezgodne z Prawem o ustroju sądów powszechnych, ponieważ ustawy te nie przewidują hybrydowej formy prowadzenia akt. Sędzia zwraca uwagę na brak profesjonalnych narzędzi, takich jak systemy zarządzania sprawami klasy CMS czy bezpieczne repozytoria dokumentów, co sprawia, że portal informacyjny staje się jedynie protezą prawdziwej cyfryzacji.
Spór dotyczy także samego statusu Portalu Informacyjnego. Według sędziego Matuszczaka nie jest on systemem teleinformatycznym służącym do przetwarzania akt w rozumieniu ustawy, a jedynie narzędziem do doręczeń. Jeśli Trybunał Konstytucyjny podzieli te argumenty, cała reforma e-apelacji może legnąć w gruzach. Dla pełnomocników i stron oznacza to okres niepewności - z jednej strony mają obowiązek korzystania z nowoczesnych narzędzi, z drugiej zaś ryzykują, że ich pisma staną się przedmiotem prawnych batali o sposób ich przechowywania i archiwizacji.
Opr. Robert Bagiński