Nadchodzi jedna z najważniejszych zmian w polskim procesie cywilnym i karnym ostatnich lat. Od 1 marca 2026 roku zawodowi pełnomocnicy zyskają możliwość wnoszenia kluczowych pism procesowych, w tym apelacji, drogą elektroniczną. Choć dla adwokatów i radców prawnych oznacza to ogromne usprawnienie pracy, środowisko sędziowskie ostrzega przed logistycznym wyzwaniem, które może spaść na barki sądowych sekretariatów.
Zgodnie z zapowiedziami, od marca 2026 roku adwokaci, radcy prawni, rzecznicy patentowi oraz prokuratorzy będą mogli korzystać z Portalu Informacyjnego Sądu jako oficjalnego kanału do wnoszenia pism. Reforma ta ma na celu nie tylko przyspieszenie obiegu dokumentacji, ale również dostosowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości do standardów cyfrowych.
Katalog pism, które będzie można złożyć bez wychodzenia z kancelarii, jest szeroki. Obejmuje on przede wszystkim apelacje i zażalenia - z wyjątkiem tych kierowanych do Sądu Najwyższego, ale także szereg wniosków o charakterze incydentalnym, takich jak wnioski o uzasadnienie orzeczenia, nadanie klauzuli wykonalności czy zgodę na mediację.
Ułatwienia w pierwszej i drugiej instancji
Cyfryzacja nie ogranicza się wyłącznie do środków zaskarżenia. Pełnomocnicy będą mogli drogą elektroniczną inicjować szereg czynności już na etapie pierwszej instancji. Mowa tu między innymi o oficjalnym zgłoszeniu udziału w sprawie, zawiadomieniu o wypowiedzeniu pełnomocnictwa, a także składaniu wniosków o przeprowadzenie posiedzenia w trybie zdalnym.
Co istotne, reforma wprowadza także zmiany w relacjach między samymi pełnomocnikami. Profesjonalni uczestnicy obrotu prawnego będą mogli doręczać sobie nawzajem odpisy pism procesowych wraz z załącznikami w formie elektronicznej, co eliminuje konieczność korzystania z tradycyjnej poczty w przypadku dokumentów wnoszonych poza portalem.
- Z perspektywy praktyki adwokackiej, digitalizacja pism procesowych nie tylko optymalizuje czas pracy i koszty funkcjonowania kancelarii, ale przede wszystkim eliminuje bariery logistyczne, które dotychczas niepotrzebnie wydłużały obieg dokumentacji. Kluczowe będzie jednak zapewnienie sądom odpowiedniego zaplecza technicznego, aby proces transformacji cyfrowej nie odbył się kosztem wydolności sekretariatów sądowych
- komentuje zmiany dla portalu SkutecznyAdwokat.pl znana kielecka adwokat Angelika Pisarczyk.
Ekonomia kancelarii vs. budżet sądów
Z perspektywy praktyki adwokackiej, nowelizacja jest oceniana jednoznacznie pozytywnie. Pozwala na redukcję kosztów operacyjnych związanych z drukiem i logistyką. Jednak prezesi sądów podnoszą alarm, wskazując, że koszty te zostaną de facto przesunięte na Skarb Państwa. Paweł Rygiel, prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, w rozmowie z portalem prawo.pl podkreśla, że choć projekt jest doskonały dla pełnomocników, to znacząco obciąży budżet sądów:
Projekt doskonały z punktu widzenia zawodów prawniczych (adwokatów i radców prawnych), bowiem znacznie ułatwiający ich pracę, w tym istotnie ograniczający pracę biurową kancelarii prawniczych związaną z wydrukowaniem pism i załączników dla strony przeciwnej (...), a przede wszystkim ograniczający koszty kancelarii, które (niestety) w znacznej części zostają przerzucone na sądy
- wskazuje prezes Rygiel.
Ryzyko paraliżu sekretariatów
Największe obawy budzi kwestia technicznej obsługi e-pism przez administrację sądową. Dokumenty wniesione cyfrowo muszą zostać włączone do akt sprawy, co w wielu przypadkach wciąż wiąże się z koniecznością ich fizycznego wydrukowania. Barbara du Château, wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie, w swojej opinii wprost wskazuje na ryzyko kadrowe:
- Powstanie bowiem konieczność drukowania pism, załączników i dołączania ich do akt, co będzie wymagało odpowiednich narzędzi, materiałów, a przede wszystkim wzmocnienia kadrowego sekretariatów
- argumentuje sędzia du Château.
Wyzwanie to staje się szczególnie widoczne przy obszernych załącznikach, które dotychczas przygotowywały kancelarie w odpowiedniej liczbie odpisów. Od marca 2026 roku obowiązek ten spocznie na sądach, co przy obecnym obciążeniu wydziałów może wpłynąć na czas procedowania spraw.
Mimo obaw o wydolność systemu, wprowadzenie e-apelacji jest krokiem nieuniknionym i potrzebnym. Dla klientów kancelarii oznacza to większą transparentność i szybkość wymiany informacji. Sukces tej reformy zależeć będzie jednak od tego, czy za zmianami w przepisach pójdzie realne wsparcie techniczne i kadrowe dla pracowników sądowych sekretariatów.
Robert Bagiński