Dla milionów Polaków płaca minimalna to często jedyne zabezpieczenie, ostatnia finansowa reduta chroniąca przed życiową katastrofą. Obecne prawo chroni ją przed zajęciem komorniczym, dając poczucie bezpieczeństwa tym, którzy zmagają się z trudnościami. Jednak ta sama tarcza staje się obiektem krytyki jako narzędzie nadużycia, wykorzystywane przez dłużników do unikania odpowiedzialności.
Ponad trzy miliony Polaków żyjących z wynagrodzenia minimalnego może już wkrótce stracić swoją najważniejszą ochronę: brak możliwości egzekucji komorniczej z podstawowej pensji. Wniosek o zmianę prawa trafił do prezydenta i premiera. Zakłada on, że do 20 procent minimalnego wynagrodzenia mogłoby podlegać zajęciu.
Nietykalni z minimalnym wynagrodzeniem
Zgodnie z obecnym prawem, pensja minimalna jest w całości wolna od egzekucji komorniczej. Chroni ona dłużnika nawet w sytuacji, gdy zalega z kredytem, mandatem czy czynszem. Tylko w przypadku alimentów komornik ma prawo sięgnąć po część tej kwoty. W efekcie powstał system, który według wielu, coraz częściej bywa nadużywany.
Adwokatka Katarzyna Gajda, wspólniczka w kancelarii Targosz Gajda Adwokaci, mówi w Gazecie Prawnej wprost, że dotychczasowe przepisy są korzystne dla dłużników, uniemożliwiając odzyskiwanie długów.
"Przepisy faworyzują dłużników kosztem wierzycieli. Co gorsza, prawo pozwala na unikanie spłaty zobowiązań i prowadzi do niepokojącej sytuacji, w której dłużnicy ‘uciekają’ w wynagrodzenie minimalne, zdając sobie sprawę z posiadania swoistego immunitetu egzekucyjnego" - skonstatowała.
Jej zdaniem obecne regulacje naruszają konstytucyjną zasadę równości wobec prawa, bo z jednej strony chronią osoby zadłużone, a z drugiej pozbawiają wierzycieli realnej szansy odzyskania należnych pieniędzy. Z tego powodu mecenas Gajda skierowała do prezydenta i premiera wniosek o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, która pozwoliłaby komornikom sięgać po część minimalnego wynagrodzenia.
„Prezydent, jako naczelny organ państwowy, ma prawo inicjowania zmian legislacyjnych dotyczących regulacji, które naruszają kluczowe zasady państwa prawa. Skoro mamy do czynienia z ewidentnym naruszeniem zasady równości, wysoce prawdopodobne jest, że umożliwienie jej przestrzegania będzie również w kręgu zainteresowania prezydenta” – podkreśla prawniczka.
Projekt, który ma zmienić zasady gry
Wniosek zakłada, że do egzekucji mogłoby być zajmowane do 20 procent płacy minimalnej, podobnie jak w przypadku emerytur i rent. Reszta, tzw. minimum egzystencji, pozostałaby nietykalna. Taka zmiana miałaby uderzyć w osoby, które celowo zaniżają swoje wynagrodzenie do minimalnego poziomu tylko po to, by uniknąć spłaty zobowiązań.
Pomysł popiera Ministerstwo Sprawiedliwości, które przyznaje, że do resortu napływa coraz więcej sygnałów zarówno od wierzycieli, jak i komorników, wskazujących na drastyczny spadek skuteczności egzekucji z wynagrodzeń. Zdaniem ministerstwa, wprowadzenie możliwości zajęcia części minimalnej pensji mogłoby pomóc ograniczyć zjawisko nadmiernego zadłużania się i poprawić skuteczność egzekucji.
Resort zauważa również, że obecne przepisy zachęcają niektórych pracowników do ukrywania rzeczywistych dochodów. Część z nich oficjalnie wykazuje jedynie wynagrodzenie minimalne, by uniknąć zajęcia, podczas gdy faktycznie zarabia znacznie więcej. Ministerstwo argumentuje, że zmiana przepisów mogłaby przyczynić się do większej transparentności na rynku pracy, a także zwiększyć wpływy do ZUS i urzędów skarbowych.
Resort rodziny mówi „nie”
Optymizmu nie podziela Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które jednoznacznie stwierdziło, że na ten moment nie planuje żadnych zmian w zakresie egzekucji z płacy minimalnej. To właśnie ten resort, a nie sprawiedliwości, odpowiada za ewentualne nowelizacje przepisów o ochronie wynagrodzeń. Oznacza to, że choć postulaty mają poparcie w środowisku prawniczym i komorniczym, w sferze politycznej na razie brakuje woli działania.
Na potrzebę zmian zwraca uwagę również Robert Damski, komornik przy Sądzie Rejonowym w Lipnie. Jego zdaniem, coraz większe zainteresowanie tematem płacy minimalnej nie jest przypadkiem. Liczba osób, które zarabiają najniższą krajową, rośnie w lawinowym tempie.
„Jak wskazują dane GUS, pod koniec 2023 roku wynagrodzenie na tym poziomie uzyskiwało półtora miliona pracowników. Dziś ta liczba jest ponad dwa razy większa. To wzrost, jakiego nigdy wcześniej nie odnotowano. W rezultacie, przynajmniej teoretycznie, ponad trzy miliony dorosłych Polaków może nie spłacać pożyczek, nie regulować czynszu, nie płacić mandatów czy kar za jazdę na gapę i nie ponosić z tego tytułu żadnej odpowiedzialności. Dlaczego? Bo wyegzekwowanie od nich jakiejkolwiek kary finansowej jest niemal niemożliwe” – podkreśla komornik.
Jego słowa trafnie oddają skalę problemu. Gdy coraz więcej osób zarabia najniższą krajową, a prawo nie pozwala z tej kwoty ściągać żadnych należności, system przestaje działać. Wierzyciele pozostają bezradni, a komornicy bez narzędzi.
Potrzebna równowaga między ochroną a odpowiedzialnością
Dyskusja wokół płacy minimalnej i egzekucji z wynagrodzenia nie sprowadza się jedynie do kwestii finansowych. To również pytanie o społeczną odpowiedzialność, równość wobec prawa i sens ochrony najsłabszych. Jeśli zmiana prawa faktycznie wejdzie w życie, może przywrócić elementarną sprawiedliwość ekonomiczną. Warunkiem jest jednak zachowanie tzw. minimum egzystencji, czyli kwoty, która pozwoli dłużnikowi przetrwać i nie wpaść w jeszcze większe ubóstwo.
Z drugiej strony, utrzymanie obecnego stanu rzeczy prowadzi do coraz większej liczby osób całkowicie wyłączonych z systemu odpowiedzialności finansowej. To nie tylko problem dla wierzycieli, ale i dla budżetu państwa, który traci wpływy z podatków i składek.
Zmiana możliwa, ale niepewna
Na razie inicjatywa ustawodawcza Katarzyny Gajdy pozostaje w rękach prezydenta i premiera. Bez decyzji resortu rodziny trudno jednak oczekiwać szybkich zmian w Kodeksie pracy. Jeśli jednak pomysł zyska poparcie polityczne, może stać się początkiem rewolucji w egzekucji należności w Polsce.
Dla wierzycieli byłby to sygnał, że ich prawa znów coś znaczą. Dla dłużników -przypomnienie, że nawet minimalna pensja nie może być schronieniem przed odpowiedzialnością. A dla państwa - szansa na przywrócenie równowagi między solidarnością społeczną a elementarnym poczuciem sprawiedliwości.
Robert Bagiński
For. iStock