Sąd Najwyższy po raz pierwszy uznał wyrok za niebyły, czyli prawnie nieistniejący. Chodzi o orzeczenia wydane przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w składach z sędziami powołanymi przez Krajową Radę Sądownictwa po 2018 roku. Decyzja zapadła 24 września w powiększonym, siedmioosobowym składzie Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych i ma moc zasady prawnej.
To oznacza, że będzie wiążąca dla innych składów SN, a konsekwencje mogą sięgać nawet ważności wyborów prezydenckich.
Uchwała o ogromnym znaczeniu
W sprawie rozpatrywanej w Bielsku-Białej chodziło o spór byłych pracowników z pracodawcą i o odszkodowania rzędu 10 tysięcy złotych. Ale to, co wydarzyło się przy okazji, może mieć znaczenie systemowe. Sąd Okręgowy zwrócił się do SN z pytaniami prawnymi, a odpowiedź wykracza daleko poza indywidualny proces. Sędziowie z Izby Pracy stwierdzili, że orzeczenia wydane przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej w składach z udziałem sędziów powołanych z udziałem nowej KRS są nieważne z mocy prawa.
Jak przypomina dr hab. Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, takie stanowisko może mieć wpływ na sprawy ustrojowe, w tym kontrolę ważności wyborów. To właśnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej decyduje o legalności wyborów czy rozliczeniach finansowych partii politycznych.
Podstawą jest orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE. W grudniu 2023 roku TSUE stwierdził, że składy orzekające Izby Kontroli Nadzwyczajnej nie spełniają standardów niezależnego i bezstronnego sądu. Teraz Sąd Najwyższy wprost wykorzystał tę argumentację i nadał jej krajową moc.
Co to znaczy „wyrok niebyły”
W praktyce oznacza to, że jeśli wyrok wydała Izba Kontroli Nadzwyczajnej z udziałem sędziego powołanego po 2018 roku, należy traktować go tak, jakby nigdy nie zapadł. Nie przerywa on biegu przedawnienia, nie wiąże sądów i nie zamyka drogi do dalszego procedowania. Sądy powszechne mogą samodzielnie rozpoznać sprawy, w których wcześniej orzekała ta Izba, tak jakby jej ingerencji nigdy nie było.
W przypadku byłych pracowników z Bielska-Białej stawką były sprostowane świadectwa pracy i odprawy. Prokurator generalny w 2021 roku wniósł w ich sprawie skargę nadzwyczajną. Izba Kontroli Nadzwyczajnej uchyliła wcześniejszy wyrok, ale teraz w świetle uchwały Izby Pracy, tamto rozstrzygnięcie trzeba uznać za niebyłe. Oznacza to, że sąd powszechny wciąż ma prawo rozpoznać sprawę na podstawie skargi nadzwyczajnej.
Polityczne i ustrojowe konsekwencje
Waga tego orzeczenia wykracza daleko poza spory pracownicze. Jak zauważa Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, konsekwencje mogą dotyczyć całego systemu, w tym kontroli wyborów i decyzji Państwowej Komisji Wyborczej. Jeśli każdy wyrok Izby Kontroli Nadzwyczajnej można uznać za niebyły, to cała jej dotychczasowa działalność staje pod znakiem zapytania.
Sąd Najwyższy wprost sięgnął po nowe narzędzie, które może zmienić krajobraz prawny w Polsce. Uchwała z 24 września ma charakter zasady prawnej i będzie wyznaczała linię orzeczniczą na przyszłość. Oznacza to, że kolejne sądy, zarówno SN, jak i sądy powszechne, będą musiały się do niej stosować.
To pierwszy przypadek, gdy polski sąd najwyższy tak jednoznacznie odwołał się do wyroków TSUE i zastosował je, uznając orzeczenia innej Izby SN za prawnie nieistniejące. W praktyce mamy więc do czynienia z początkiem nowej epoki w wymiarze sprawiedliwości, w której jedne wyroki mogą być wymazywane, jakby nigdy ich nie było. Niestety, to w żaden sposób nie poprawi sytuacji Polaków, ale zaostrzy spór polityczny.
Robert Bagiński