Ten przypadek nie jest odosobniony. Może spotkać dosłownie każdego: właściciela restauracji, myjni samochodowej lub producenta zniczy. Wielu przedsiębiorców przekonało się, że kilka kliknięć wystarczy, by zniszczyć reputację przedsiębiorcy, autora czy produktu. Fala „jedynek”, komentarze w stylu „nienawidzę cię” i średnia ocen spada na łeb na szyję.
To właśnie spotkało Wojtka Kardysia, eksperta od mediów społecznościowych i autora książki „Homo Digitalis”.
"Mam w tej chwili 80 jedynek, co jest absolutnym skandalem" - mówi. Sprawa otwiera szerszą dyskusję o granicy między krytyką a zorganizowanym hejtem.
Lawina „jedynek” zamiast krytyki
Co ciekawe, książka zebrała rzeczowe recenzje od wielu czytelników, którzy wystawiali pięć gwiazdek i pisali o mocnych stronach lektury. Problem w tym, że równocześnie na stronie Empiku i Lubimyczytać.pl pojawiło się kilkadziesiąt negatywnych ocen, często bez argumentów.
"Osoba lub grupa osób chce zaszkodzić w wydaniu mojej książki. Mam w tej chwili na stronie Empiku 80 „jedynek”, co jest absolutnym skandalem. Osoby, które wystawiły pięć gwiazdek, rzeczowo argumentują, co im się podobało. Ci, którzy wystawili „jedynki”, zamieszczają jedynie hejterskie treści, np. „Wojtek Kardyś nienawidzę cię” – mówi Kardyś w rozmowie z Prawo.pl.
Autor podkreśla, że od 15 lat pracuje w branży social mediów i nie boi się mówić otwarcie o kontrowersyjnych tematach. To, jak twierdzi, mogło narazić go na ataki ze strony osób, które „mają do niego pretensje”.
Review bombing, czyli zorganizowany hejt w sieci
Prawnicy określają to zjawisko mianem review bombing. Polega ono na masowym obniżaniu ocen produktu, książki czy filmu przez grupę internautów. To praktyka określana mianem "review bombing". Zjawisko to obserwowano chociażby przy premierach filmów czy seriali, gdy grupie internautów nie podobało się np. obsadzenie aktora o innym kolorze skóry niż pierwowzór.
"Review bombing jest powszechnym i skutecznym sposobem negatywnego wpływu na postrzeganie produktu w tak istotnym momencie, jakim jest jego premiera. Podłożem mogą być względy biznesowe albo po prostu chęć dokuczenia" - mówi radca prawny Michał Markiewicz
Prawnicy wskazują, że ofiara takich działań nie jest bezradna. Prawo cywilne daje możliwość wystąpienia z roszczeniem o naruszenie dóbr osobistych lub czyn nieuczciwej konkurencji. Prawo karne przewiduje odpowiedzialność za zniesławienie i zniewagę.
"Podejmowane kroki trzeba dobierać odpowiednio do danego stanu faktycznego, a czasem łączyć. Ale trzeba też pamiętać o prawie do rzetelnej krytyki" - podkreśla mec. Markiewicz.
Prawnicy radzą, aby w pierwszej kolejności zgłosić przypadek hejtu administratorowi serwisu i wezwać go do usunięcia wpisu, wykazując złamanie regulaminu.
Reakcja portali
Kardyś zgłosił problem do Empiku i Lubimyczytać.pl. Oba portale usunęły część obraźliwych komentarzy, ale niektóre krytyczne recenzje pozostały. Średnia ocen książki na Lubimyczytać.pl to obecnie 6,6/10, podczas gdy w Empiku, zaledwie 2,7/5.
Jak wyjaśnia Empik, nawet jeśli hejterski komentarz zostaje ukryty, to sama ocena punktowa wciąż jest wliczana do średniej.
"Prosiłem Empik o usunięcie hejterskich ocen, ale bezskutecznie. Dlatego działania prawne chcę skierować przeciwko autorowi lub autorom hejterskich opinii" - zapowiada Kardyś.
Sprawa trafiła już na policję. Ustalenie tożsamości hejtera możliwe jest za pomocą organów ścigania.
Przykład Wojtka Kardysia pokazuje, jak cienka bywa granica między rzetelną recenzją a zorganizowaną akcją dyskredytującą. Prawnicy przyznają, że systemy ocen na popularnych platformach wymagają zmian, dziś łatwo je zmanipulować, a konsekwencje ponoszą autorzy i twórcy.
Opr. Robert Bagiński
Źródło: prawo.pl