Wygrana w sądzie miała być dla wcześniejszych emerytów końcem dramatycznej batalii o godne świadczenia. Zamiast tego ZUS w wielu przypadkach odmawia wykonania prawomocnych wyroków, a rządowy projekt ustawy ugrzązł w szufladach. Eksperci mówią wprost: to kryzys zaufania do państwa prawa.
Dla tysięcy wcześniejszych emerytów, to miał być moment sprawiedliwości: po latach walki Trybunał Konstytucyjny orzekł, że ich świadczenia nie mogą być pomniejszane o wcześniej wypłacone emerytury. Kolejne sądy przyznawały im rację, zapadały prawomocne wyroki, które nakazywały ZUS przeliczenie świadczeń. Ale dziś okazuje się, że nawet te wyroki bywają ignorowane. Sprawą zajął sie portal prawo.pl
"Pierwszy raz spotykam się z takim upadkiem obyczajów. O tempora, o mores!" - mówi w rozmowie z portalem mecenas Konrad Giedrojć, który reprezentuje emerytów w sądach.
Projekt, który utknął w szufladzie
5 września minęły trzy miesiące od zakończenia konsultacji rządowego projektu ustawy, która miała „naprawić” sytuację wcześniejszych emerytów. Dokument trafił do uzgodnień międzyresortowych, ale ślad po nim zaginął. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji nie ma żadnych informacji o dalszych pracach. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej milczy.
To budzi uzasadnione pytania, czy rząd nie gra na czas. Bo im później rozwiąże problem, tym więcej osób zniechęci się do walki o swoje prawa – a budżet państwa oszczędzi miliardy złotych.
Jeszcze większe kontrowersje wzbudza fakt, że niektóre oddziały ZUS m.in. w Poznaniu czy Rzeszowie, odmawiają wykonania prawomocnych wyroków. Jak opisuje mecenas Giedrojć, ZUS zasypuje sądy wnioskami o „wykładnię orzeczeń” czy „wstrzymanie wykonalności”, choć sądy takie ruchy oddalają.
"Szukają pretekstów wszędzie, byle tylko nie wykonać wyroku" - podkreśla adwokat.
Sam ZUS odpowiada, że działa zgodnie z prawem i jak każda strona w procesie, ma prawo korzystać z przepisów procedury cywilnej.
"Pewność co do treści wydanego orzeczenia jest niezwykle istotna z punktu widzenia obowiązku jego prawidłowego wykonania" - tłumaczy rzecznik Zakładu Karol Poznański.
Ale dla prawników takie tłumaczenia brzmią jak unikanie odpowiedzialności. Podkreślają, że to wykorzystywanie pozycji i siły państwa wobec, często bezbronnych, emerytów.
"Między ZUS a obywatelem nie ma równości. Gdy obywatel zwleka z wypłatą świadczenia, płaci odsetki. ZUS nie ponosi żadnych konsekwencji, choć to od jego decyzji często zależy jedyne źródło utrzymania emeryta" - wskazuje mecenas Karolina Rzepecka.
Emeryci czekają, państwo zyskuje
Dr Andrzej Hańderek, radca prawny, zwraca uwagę na jeszcze jeden problem: nawet jeśli ZUS wykonuje wyroki, to często „po swojemu” – bez wypłaty wyrównania za trzy lata wstecz, choć sądy wyraźnie na to wskazują. – Na nowo trzeba walczyć w sądzie o pieniądze, które już raz zostały przyznane - mówi prawnik.
Tymczasem w tle majaczy projekt ustawy, który nie dość, że nie przewiduje wyrównań, to jeszcze zamraża waloryzację składek.
"Mam uzasadnione wątpliwości, czy ta ustawa ma cokolwiek wspólnego z dobrem emerytów. W mojej ocenie głównym beneficjentem jest Ministerstwo Finansów i Skarb Państwa" - ostrzega Hańderek.
Kryzys zaufania
Sytuacja, w której państwowa instytucja odmawia wykonania prawomocnych wyroków sądów, to prawdziwy kryzys zaufania do państwa prawa.
"Organy administracji powinny budzić zaufanie obywateli. Dziś widzimy coś przeciwnego: instytucję, która zamiast chronić obywateli, broni własnych interesów" - komentuje mec. Rzepecka.
Dla emerytów walczących w sądach to gorzka lekcja: nawet wygrana sprawa nie gwarantuje, że pieniądze trafią na konto. Dla państwa, to wstydliwy sygnał, że najważniejsze instytucje gotowe są ignorować własne prawo, jeśli stawką są miliardy złotych.
Robert Bagiński
Fot.: Pixibay