Świat się zmienia i tylko niektórym wydaje się, że na lepsze. To, co jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się czytelnikom naszego portalu „normalnym” zachowaniem w polskiej wsi czy na fermie, dziś trafia na salę sądową. Sprawa z Koszalina pokazuje brutalnie, że granice tego, jak traktujemy zwierzęta, przestały być sprawą obyczaju, a stały się kwestią prawa karnego.
Dwaj pracownicy fermy, w tym weterynarz, zostali prawomocnie skazani za zabicie ponad 200 świń w sposób szczególnie okrutny.
Okrutna praktyka i wyrok sądu
W lutym i marcu 2018 roku kierownik fermy oraz lekarz weterynarii uśmiercili ponad 200 świń, stosując metody sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt. Używali zbyt małych dawek środka przeznaczonego do eutanazji psów i kotów, a część zwierząt zabijali młotkiem lub aparatem do uboju.
Kierownik fermy próbował tłumaczyć swoje działania brakiem nabojów do aparatu i chęcią „skrótowego” zakończenia cierpienia zwierząt.
„Zabrakło nabojów w radicalu, a świnie były po podaniu środka znieczulającego i trzeba było je zabić, by nie cierpiały” - mówił.
Sąd Rejonowy w Szczecinku uznał winę obu mężczyzn, wymierzając im kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz zakazy związane z wykonywaniem zawodu i posiadaniem zwierząt.
W lipcu 2024 roku Sąd Okręgowy w Koszalinie uchylił część orzeczonych zakazów m.in. zakaz posiadania zwierząt. Tym samym skazani mogli teoretycznie nadal być właścicielami zwierząt, mimo że odpowiadali za ich zabijanie z wyjątkowym okrucieństwem.
Decyzja ta wzbudziła sprzeciw prokuratora generalnego, który wniósł kasację.
Interwencja Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy przyznał rację prokuratorowi. Wskazał, że zgodnie z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt sąd miał obowiązek orzec zakaz posiadania zwierząt od roku do 10 lat wobec osób skazanych za przestępstwa szczególnego okrucieństwa. Uchylając ten zakaz, sąd II instancji dopuścił się rażącego naruszenia prawa.
Wyrok został naprawiony, a więc zakazy posiadania zwierząt orzeczone przez Sąd Rejonowy w Szczecinku podlegają wykonaniu.
Ta sprawa to sygnał, że prawo w Polsce coraz mocniej chroni zwierzęta, a praktyki „z dawnych czasów” nie mają już usprawiedliwienia. Nie chodzi wyłącznie o cierpienie setek świń, chodzi o zmianę mentalności i jasny sygnał, że zwierzę to nie „narzędzie pracy”, ale istota, której należy się ochrona.
Robert Bagiński
Fot.: pixibay