Prezentujemy jeden z tematów, którym zajmował się niedawno adwokat z bazy prawników Skutecznego Adwokata. Okazuje się, że polskim prawie możliwa jest sytuacja w której mężczyzna przez lata utrzymuje dziecko, które nie jest jego biologicznym potomkiem. Sąd, kierując się dobrem małoletniego, potrafi postawić interes dziecka ponad prawdą biologiczną, a alimenty stają się obowiązkiem prawnym nawet wbrew wynikom badań DNA.
Choć może się to wydawać niesprawiedliwe, w polskim systemie prawnym zdarzają się sytuacje, w których mężczyzna zostaje zobowiązany do płacenia alimentów na dziecko, które nie jest jego biologicznym potomkiem. Wynika to z domniemania zawartego w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym - jeżeli kobieta w związku małżeńskim zachodzi w ciążę, to jej mąż automatycznie uznawany jest za ojca dziecka.
W Polsce, jeśli zamężna kobieta zachodzi w ciążę, to w akcie urodzenia jej dziecka zostaje wpisany jej mąż. Nie musi ona w tym celu podejmować jakichkolwiek działań. Co ważne, nie może również w żaden sposób temu zapobiec.
Zaprzeczenie ojcostwa: procedura pełna pułapek
Teoretycznie, mężczyzna ma prawo do zaprzeczenia ojcostwa przed sądem. Jednak do czasu wydania prawomocnego wyroku pozostaje prawnie uznawanym ojcem, co wiąże się z pełnią obowiązków, w tym alimentacyjnych.
Nawet gdy sąd zaprzeczy ojcostwu, sytuacja wcale nie zawsze się kończy.
"Po zaprzeczeniu ojcostwa mężczyzny wyeliminowany jest jego obowiązek alimentacyjny z tytułu ojcostwa. Oczywiście, mogą zaistnieć sytuacje faktyczne, w których będzie on dalej zobowiązany do alimentów z innego tytułu" - podkreśla adwokat, rozmówca naszego portalu.
Oznacza to, że w wyjątkowych okolicznościach sąd może nadal nałożyć obowiązek alimentacyjny, jeśli będzie to zgodne z interesem dziecka.
Zagadnienie to jasno ilustrują orzeczenia Sądu Najwyższego. W wyroku z 7 kwietnia 2022 r. (II CSKP 118/22) podkreślono, że dobro dziecka nie zawsze wymaga zgodności stanu prawnego z biologicznym. Jeżeli ojciec biologiczny pozostaje nieznany, a relacja dziecka z ojcem prawnym trwa od lat, zaprzeczenie ojcostwa mogłoby wyrządzić dziecku krzywdę - emocjonalną i materialną.
„Oczywistą konsekwencją zaprzeczenia więzi prawnej łączącej ojca z synem jest uniemożliwienie dalszego rozwoju wzajemnej relacji, która kształtowała się między ojcem prawnym a synem przez ponad 6 lat” - wskazał sąd.
Podobne stanowisko zaprezentował Sąd Najwyższy w grudniu 2019 r., akcentując, że w sporach o pochodzenie dziecka priorytetem musi być ochrona jego interesów, nawet ponad prawdą biologiczną. To podejście potwierdza również orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Test DNA nie zawsze rozstrzygający
Najbardziej obiektywną metodą ustalenia ojcostwa jest test DNA. W praktyce jednak sąd nie może zmusić matki do udziału w badaniach. Jej odmowa często jest interpretowana jako próba unikania prawdy, ale i tak zdarzają się wyroki niekorzystne dla ojca prawnego.
Obecne przepisy chronią stabilność rodziny i dobro dziecka, ale budzą wątpliwości w kwestii sprawiedliwości wobec mężczyzn. Coraz częściej podnoszony jest postulat zmian legislacyjnych, które lepiej zrównoważyłyby prawo dziecka do bezpieczeństwa i stabilności z prawem ojca do ustalenia biologicznej prawdy.
Robert Bagiński
Fot.: iStock