Polska jest w zdecydowanej unijnej mniejszości. Na listę dni wolnych od pracy dołączy jeszcze jedna data?

Pomijając niedziele polskie prawo przewiduje 11 dni ustawowo wolnych od pracy. Jest jednak jeszcze jeden dzień, który mógłby do tej listy dołączyć.

 

W tej sprawie nawet poseł PO prof. Marian Zembala skierował zapytanie do premiera. Okazuje się, że jesteśmy w zdecydowanej unijnej mniejszości. Takie rozwiązanie obowiązuje w 25 spośród 28 unijnych krajów.

 

Konkretnie chodzi o Wielki Piątek. To właśnie ten dzień stanowił temat zapytania posła Platformy Obywatelskiej: „Czy rząd polski zamierza wprowadzić wzorem innych państw Unii Europejskiej dzień wolny od pracy w Wielki Piątek?”

 

To nie pierwsza inicjatywa wokół Wielkiego Piątku. W 2008 roku Małgorzata Kidawa-Błońska zwracała się z podobną interpelacją. Poseł Zembala przypomniał również, że w 2009 r. 57 proc. Polaków w badaniu GfK Polonia dla „Rzeczpospolitej” poparło pomysł dnia wolnego w Wielki Piątek.

 

Na chwilę obecną Kodeks pracy przewiduje, że Polacy nie muszą pracować: 1 stycznia, 6 stycznia, w Niedzielę Wielkanocną, Poniedziałek Wielkanocny, 1 maja, 3 maja, Zielone Świątki – zawsze przypadają w niedzielę, Boże Ciało, 15 sierpnia, 1 listopada, 11 listopada, 25 grudnia, 26 grudnia. Czy do tej listy dołączy jeszcze jeden dzień?

 

(kd)/wp/

Będą płacić zarówno dorośli, jak i dzieci, bez wyjątku! Już od stycznia NOWE OPŁATY dosięgną dosłownie KAŻDEGO. Jak je skutecznie ominąć?

Nowe przepisy są dostosowaniem się Polski do unijnych przepisów. Nie wszyscy są z tego faktu zadowoleni. Nowe opłaty dosięgną dosłownie każdego. Nie tylko dorosłych ale i najmłodszych.

 

To efekt nowelizacji ustawy o gospodarce opakowaniami. Od nowego roku za każdym razem będziemy musieli zapłacić za plastikowe foliówki do pakowania zakupów. Od stycznia każda foliówka będzie nas kosztować 2o groszy.

 

Wymogi unijne są nieubłagane. Wymagają od nas, abyśmy zmniejszyli zużycie torebek foliowych lub za nie płacili. Rząd wybrał drugą opcję, a tym samym liczy, że ich zużycie ulegnie zmniejszeniu.

 

Rząd zostawił sobie jednak furtkę. Gdyby okazało się, że ta kwota nie zniechęci nas do kupowania za każdym razem nowej reklamówki maksymalnie może ona wzrosnąć aż do 1 złotówki.

 

Bezpłatne pozostaną jedynie te najcięższe torebki przeznaczone do pakowania warzyw czy owoców. Jest jednak jeden warunek. Będziemy musieli korzystać z nich ze względów higienicznych lub do pakowania żywności sprzedawanej luzem, jeśli zapobiega to jej marnowaniu. Ponadto takie opłaty można w łatwy sposób ominąć. Wystarczy zabrać ze sobą na zakupy własna torbę.

 

Według szacunków nową opłatą znacznie zasilimy budżet państwa. Wpłynie do niego około 1,2 mln zł. Na razie nie wiadomo na co zostaną przeznaczone te środki.

 

(kd)/money/