Znaleźli już lukę w przepisach i sposób, żeby nie płacić państwu za torebki foliowe. Na co idą nasze pieniądze?

Duże sieci handlowe już znalazły lukę w przepisach i sposób, jak uniknąć przekazywania opłaty recyklingowej do skarbu państwa.

 

Opłata za torbę foliową w większych marketach wynosi 25 gr. Sklepy stosują się do przepisów i pobierają je przy kasach. Znalazły jednak sposób, żeby nie oddawać tych pieniędzy państwu, tak jak robi to większość sklepów.

 

O sprawie napisała „Gazeta Wyborcza”. Gdzie tu luka? Opłata naliczana jest w przypadku toreb foliowych o grubości od 0,015 do 0,05 mm. Jeśli torebka jest cieńsza lub grubsza taka opłata nie obowiązuje.

 

Część większych sklepów skorzystała z takiego zapisu i do swojej oferty wprowadziły grubsze torby foliowe. O ile naliczają za nie 25 gr. sugerując, że nadal jest to opłata recyklingowa, to w rzeczywistości te pieniądze trafiają do kas, nie są zaś oddawane państwu.

 

Sieci handlowe zarzekają się, że nie chodzi im o omijanie wprowadzonego przepisu, a jedynie o umożliwianie wielokrotnego wykorzystania toreb. Na niektórych z nich znalazły się nawet napisy „Korzystaj z torby wielokrotnie. Chroń środowisko”.

 

Wychodzi na to, że mimo wszystko ustawa jest nieszczelna. Czy i kiedy zostaną naniesione poprawki? Nie wiadomo. Póki co sieci marketów sprytnie korzystają z wykrytych luk.

 

(kd)/wp, gazetawyborcza/

Polskie sklepy nie mają szans! Ta sieć absolutnie zdominowała polski rynek. 85 procent Polaków robi tu zakupy. A WY?

Gdzie najchętniej robimy zakupy? Wyniki badań nie pozostawiają złudzeń. Polskie sklepy nie mają z konkurencją żadnych szans.

 

Poniedziałkowe wydanie „Rzeczpospolitej” powołuje się na wyniki raportu firmy Market Side, który pokazuje, w jakich sieciach handlowych Polacy robią zakupy.

 

Okazuje się, że to Biedronka jest niekwestionowanym liderem. Do zakupów w tej sieci sklepów w ciągu ostatniego miesiąca przyznało się aż 85 proc. Polaków. Na drugim miejscu znalazł się Lidl (52 proc.), zaś na trzecim Kaufland (34 proc.).

 

W zestawieniu znalazła się także polska sieć sklepów Społem. Nie zakwalifikowała się jednak nawet do pierwszej dziesiątki. Pozostała na 11. miejscu z 15 proc. wynikiem.

 

W pierwszej dziesiątce nie znalazła się ani jedna polska sieć sklepów. Wyniki nie pozostawiają złudzeń. Polacy zdecydowanie wybierają zakupy w zagranicznych sieciach handlowych. A Wy, co wybieracie najczęściej?

 

(kd)/businessinsider, rp/

Mamy efekty, już wkrótce to będzie możliwe! Pracodawca będzie mógł zmusić pracowników do pracy w święta

W najnowszym wydaniu „Dziennik Gazeta Prawna” alarmuje. Przybędzie zatrudnionych,których pracodawca będzie mógł zmusić do pracy w dni świąteczne.

 

Według dziennika to uboczny skutek zakazu handlu w niedzielę. Gazeta podaje, że jeżeli właściciel kwiaciarni będzie chciał, aby jego sklep był otwarty na przykład w Boże Narodzenie będzie mógł to zrobić. Co więcej, będzie mógł nakazać swoim pracownikom, aby przyszli do pracy.

 

Dziennik wylicza, że tak samo będą mogli zrobić „właściciele kiosków, sklepów z pamiątkami lub dewocjonaliami, cukierni, piekarni, lodziarni, placówek handlowych w hotelach lub na dworcach”.

 

Obecnie taka sytuacja jest niemożliwa. Kodeks Pracy przewiduje dla pracowników 13 dni świątecznych wolnych od pracy, za ladą w takie dni może stanąć jedynie właściciel placówki. Ustawa wprowadzająca ograniczenie handlu w niedzielę ten przepis uchyla i wprowadza 32 wyżej wspomniane wyjątki. Na chwilę obecna w takiej sytuacji znajdowali się jedynie pracownicy stacji paliw, którzy nie są objęci omawianym przepisem.

 

Według „DGP” takie rozwiązanie zacznie obowiązywać już od 1 marca 2018 roku. Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu potwierdza:

 

„Omawiana zmiana przepisów rzeczywiście umożliwi właścicielom placówek ich otwieranie w święta i zlecanie zatrudnionym pracy w takie dni.”

 

(kd)/businessinsider, gazetaprawna/

Kolejne ograniczenia w sprzedaży i spożywaniu alkoholu. CO SIĘ ZMIENI? Alkohol kupimy i wypijemy jedynie w(…)

W środę w nocy Sejm zaakceptował poprawki Senatu odnośnie nowelizacji ustawy o ograniczeniu sprzedaży alkoholu. Co zmieni się po wejściu ustawy w życie?

 

Nowela między innymi daje gminom możliwość ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu, a także prowadza nowe regulacje dotyczące picia alkoholu w miejscu publicznym.

 

Zatwierdzone poprawki wprowadzają generalny zakaz spożywania alkoholu w miejscu publicznym z wyłączeniem miejsc do tego przeznaczonych. Doprecyzowanie tego przepisu ma na celu wyłączenie miejsc przeznaczonych do spożycia napojów alkoholowych „na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów”.

 

Kolejna poprawka wprowadza dodatkowy zapis, która mówi, że „rada gminy może wprowadzić w drodze uchwały odstępstwo od zakazu spożywania napojów alkoholowych, jeżeli uzna, że nie będzie to miało negatywnego wpływu na odpowiednie kształtowanie polityki społecznej w zakresie przeciwdziałania alkoholizmowi i nie będzie zakłócało bezpieczeństwa i porządku publicznego”.

 

Zmiany mają doprecyzować i uregulować przepisy tak, by umożliwić gminom działania ograniczające dostępność alkoholu. Dotyczą między innymi wprowadzenia limitu udzielania zezwoleń na sprzedaż wszystkich napojów alkoholowych (także tych zawierających do 4,5 proc. alkoholu). Gmina będzie mogła również ustalić maksymalną liczbę wydawanych zezwoleń odrębnie dla sołectw, dzielnic czy osiedli.

 

Planowane jest także wprowadzenie konkretnych godzin sprzedaży alkoholu. Zgodnie z nowymi przepisami gmina będzie mogła ograniczyć nocną sprzedaż alkoholu w sklepach. Ograniczenia mogą dotyczyć sprzedaży między godz. 22 a 6.

 

Przewidziano też zmiany w ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych. Zgodnie z nowymi przepisami, sprzedaż i podawanie alkoholu podczas takich imprez będą mogły być prowadzone wyłącznie przez podmioty posiadające jednorazowe zezwolenie.

 

Kupowanie i sprzedaż alkoholu może zostać mocno ograniczone. Teraz ustawa trafi do podpisu prezydenta.

 

(kd)/tvnbis/

Doprecyzowali przepisy ograniczające handel w niedzielę. Te punkty będą otwarte w każdą niedzielę! Sejm przyjął poprawki Senatu

Sejm zaakceptował poprawki wprowadzone przez Senat dotyczące ograniczenia handlu w niedzielę. Od 1 marca handel w niedzielę będzie ograniczany stopniowo.

 

W Senacie doprecyzowano kwestie sprzedaży. Chodzi o handel w kwiaciarniach, piekarniach, cukierniach oraz lodziarniach.

 

Według ustaleń handel w kwiaciarniach będzie w niedzielę dozwolony, pod warunkiem, że przeważająca działalność będzie polegać na handlu kwiatami. Jeśli chodzi o piekarnie, cukiernie i lodziarnie sprawa wygląda podobnie – przeważająca ich działalność ma polegać na sprzedaży wyrobów piekarniczych i cukierniczych.

 

Sejm poparł także poprawkę wyłączającą spod zakazu niedzielnego sprzedaż ryb zarówno „z burty”, jak i z punktów pierwszej sprzedaży. Początkowo proponowano wyłączenie z handlu jedynie punktów pierwszej sprzedaży, ustalono jednak, że nie w każdym porcie takie się znajdują, a rybacy sprzedają produkty „z burty”.

 

Poprawki Senatu doprecyzowują także handel w placówkach działających na zasadzie franczyzny. Według ustaleń właściciel będzie mógł otworzyć sklep w niedziele tylko wtedy, gdy sprzedaż będzie prowadził „we własnym imieniu i na własny rachunek”.

 

Zakaz handlu nie będzie obowiązywał także w jednostkach wojskowych, nie zaś jak ustalono wcześniej w garnizonach. Zdaniem senatorów termin garnizonu może być traktowany zbyt ogólnie, odnosząc się do miast czy miasteczek.

 

Przypominamy, że ograniczenie handlu w niedzielę zacznie obowiązywać od 1 marca br. W 2018 roku w każdym miesiącu będą dwie niedziele handlowe – pierwsza i ostatnia. Od 1 stycznia 2019 roku będzie to tylko jedna – ostatnia niedziela w miesiącu. Już od 1 stycznia 2020 roku będzie obowiązywał zakaz handlu we wszystkie niedziele z wyjątkiem siedmiu w roku.

 

Zgodnie z uchwalonymi regulacjami w niedzielę zrobimy zakupy między innymi: w placówkach handlowych na dworcach, w portach lotniczych, w strefach wolnocłowych czy w środkach komunikacji miejskiej. Zakaz handlu w niedziele nie będzie także obowiązywał na terenach rolno-spożywczych rynków hurtowych oraz w placówkach prowadzących skup zbóż, buraków cukrowych, owoców, warzyw lub mleka surowego.

 

Za nieprzestrzeganie przepisów ustawa przewiduje karę grzywny w wysokości od 1 tys. zł do 100 tys. zł., a przy uporczywym łamaniu zakazu nawet karę ograniczenia wolności.

 

Teraz ustawa trafi do podpisu prezydenta.

 

(kd)/rmf24/

O weekendowym szaleństwie zakupowym możemy zapomnieć. W SOBOTĘ sklepy i galerie handlowe będą zamknięte

Weekend bez zakupowego szaleństwa? Niestety w tę sobotę nie zaszalejemy w sklepach i galeriach handlowych. Zapominalskim przypominamy: jutro, czyli 6 stycznia większość sklepów będzie pozamykane.

 

Weekendowe zakupy warto przełożyć właśnie na piątek. Dlaczego zakupów nie zrobimy w sobotę? Odpowiedź jest prosta. 6 stycznia obchodzimy Święto Trzech Króli.

 

Zgodnie z ustawą z 2007 roku wszelkie placówki handlowe nie mogą pracować w święto. Z tego powodu jutro będą zamknięte supermarkety, galerie handlowe oraz sklepy, które zatrudniają pracowników na umowę o pracę.

 

Dozwolona jest jedynie sprzedaż prowadzona przez właścicieli sklepów, a także pracowników zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych (na przykład umowa zlecenie) czy na podstawie umowy agencyjnej.

 

Poza tym mogą być również stacje benzynowe, apteki, bary oraz restauracje. „Na szczęście” jeszcze pozostaje nam niedziela. Już 7 stycznia szał zakupowy możemy rozpocząć w najlepsze. Póki co.

 

Pamiętajmy, że już niedługo takich dni będzie więcej. Od marca wchodzi w życie zakaz handlu w niedzielę. PRZYPOMINAMY Sklepy będą czynne tylko przez dwie niedziele w miesiącu – pierwszą i ostatnią. Już w następnym roku sklepy będą czynne tylko w ostatnią niedzielę miesiąca.  Natomiast od 2020 roku zakaz handlu będzie obowiązywał we wszystkie niedziele. Wyjątek stanowić będzie siedem niedziel w całym roku – trzy przedświąteczne i ostatnie niedziele w styczniu, kwietniu, czerwcu i sierpniu.

 

(kd)/rmf24/

Będą płacić zarówno dorośli, jak i dzieci, bez wyjątku! Już od stycznia NOWE OPŁATY dosięgną dosłownie KAŻDEGO. Jak je skutecznie ominąć?

Nowe przepisy są dostosowaniem się Polski do unijnych przepisów. Nie wszyscy są z tego faktu zadowoleni. Nowe opłaty dosięgną dosłownie każdego. Nie tylko dorosłych ale i najmłodszych.

 

To efekt nowelizacji ustawy o gospodarce opakowaniami. Od nowego roku za każdym razem będziemy musieli zapłacić za plastikowe foliówki do pakowania zakupów. Od stycznia każda foliówka będzie nas kosztować 2o groszy.

 

Wymogi unijne są nieubłagane. Wymagają od nas, abyśmy zmniejszyli zużycie torebek foliowych lub za nie płacili. Rząd wybrał drugą opcję, a tym samym liczy, że ich zużycie ulegnie zmniejszeniu.

 

Rząd zostawił sobie jednak furtkę. Gdyby okazało się, że ta kwota nie zniechęci nas do kupowania za każdym razem nowej reklamówki maksymalnie może ona wzrosnąć aż do 1 złotówki.

 

Bezpłatne pozostaną jedynie te najcięższe torebki przeznaczone do pakowania warzyw czy owoców. Jest jednak jeden warunek. Będziemy musieli korzystać z nich ze względów higienicznych lub do pakowania żywności sprzedawanej luzem, jeśli zapobiega to jej marnowaniu. Ponadto takie opłaty można w łatwy sposób ominąć. Wystarczy zabrać ze sobą na zakupy własna torbę.

 

Według szacunków nową opłatą znacznie zasilimy budżet państwa. Wpłynie do niego około 1,2 mln zł. Na razie nie wiadomo na co zostaną przeznaczone te środki.

 

(kd)/money/

MIARKA SIĘ PRZEBRAŁA! Za wózek sklepowy grozi kara nawet 5 LAT pozbawienia wolności

Sklep ma już dość. Okazuje się, że pracownicy muszą co jakiś czas chodzić po okolicznych blokowiskach w poszukiwaniu wózków sklepowych. Przedstawiciele musieli posunąć się do ostrzeżeń, przypominają klientom o zapisach w Kodeksie karnym.

 

Problem ze znikającymi wózkami dotyka między innymi warszawskie Tesco przy ulicy Górczewskiej. Ponieważ sklep mieści się przy osiedlach klienci po zakupach odwożą nimi zakupy prosto do swojego mieszkania. Niestety potem nie ma już kto odprowadzić wózka pod sklep.

 

Już w ubiegłym roku przedstawiciele sieci przyznawali, że są zmuszeni wysyłać pracowników na obchody po blokowiskach, aby sprowadzili wózki sklepowe z powrotem. Wtedy jednak sieć nie podejmowała żadnych innych kroków.

 

Najwidoczniej miarka się przebrała. Jak informuje serwis warszawa.naszemiasto.pl klienci ostrzegani są przed konsekwencjami zabierania wózków sklepowych.

 

Wyprowadzanie ich poza teren sklepu jest bowiem kradzieżą z art. 278 § 1 KK: „Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu”.

 

(kd)/wp,naszemiasto/

Zagraniczne marki zalewają polski rynek. Biedronka, Lidl i Pepco mogą czuć się zagrożone, na horyzoncie pojawia się poważna konkurencja

Polacy wydają na zakupy coraz więcej. Nic więc dziwnego, że zagraniczne firmy od dłuższego czasu szturmują polski rynek. Kolejne najpopularniejsze sklepy mogą czuć się zagrożone.

 

Nie da się ukryć, że Polacy oblegają sklepy i to nie tylko w okresie przedświątecznym. Jak wynika ze statystyk GUS w listopadzie wydaliśmy na zakupy aż o 10,2 proc. więcej pieniędzy niż rok temu.

 

Wiadomo już, że wkrótce na polskim rynku pojawi się co najmniej kilku nowych konkurentów. Jak wylicza portal INN Poland na rynku pojawią się między innymi: amerykańska sieć Bebe, niemiecka Tedi czy irlandzki Dealz.

 

Sporo kobiet zdecydowanie czeka na Bede. To amerykańska sieć odzieżowa. Co ciekawe Polska będzie dopiero drugim krajem w Europie dystrybuującym produkty tej marki.

 

Tedi to niemiecka sieć dyskontów niespożywczych. Bliżej im do Pepco niż Biedronki czy Lidla, jednak część asortymentu jest zbliżona. Sieć oferuje między innymi: artykuły gospodarstwa domowego, zabawki, zestawy do majsterkowania, artykuły elektryczne, produkty drogeryjne i kosmetyczne, akcesoria do samochodu i roweru, a także artykuły sezonowe.

 

Z kolei irlandzka sieć Dealz ma prostą koncepcję. Na naszym rynku znana jest jako „wszystko po 1,5 euro”. W swojej ofercie ma zarówno żywność, napoje, kosmetyki, jak i artykuły dla dzieci.

 

Na polskim rynku pojawia się coraz więcej zagranicznych marek. Trudno zliczyć jak dużo już działa, a ile się dopiero pojawi. Dotychczasowe najpopularniejsze marki mogą czuć się zagrożone?

 

(kd)/wp/