Piosenkarka postawiła na bardzo SPRYTNĄ argumentację. Jest WYROK SĄDU w sprawie Dody!

Kilka tygodni temu było głośno o zatrzymaniu Dody przez prokuraturę i zarzutach w sprawie założonej przez jej byłego partnera, Emila Haidara. Tymczasem Sąd Rejonowy w Warszawie Śródmieściu wydał wyrok w innej sprawie o zniesławienie, którą także założył jej były partner.

 

„Super Express” poinformował, że piosenkarka została uniewinniona. Wyrok nie jest jednak prawomocny, co oznacza, że obie strony mogą się jeszcze od niego odwołać. Rzecznik prasowy Sądu Rejonowego poinformował:

 

„W dniu dzisiejszym Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia, w II Wydziale Karnym wydał wyrok w sprawie Pani Doroty R. pod sygnaturą II K 919/16. Na mocy tego orzeczenia Pani Dorota R. została uniewinniona od popełnienia zarzucanego jej czynu z art. 212 k.k. Wyrok jest nieprawomocny.”

 

Według doniesień piosenkarka bardzo sprytnie miała bronić swojej niewinności. Na pytania sądu o kilka jej wypowiedzi medialnych oczerniających biznesmena stwierdziła, że nie chodziło jej o Emila, a o kogoś zupełnie innego. W konsekwencji w świetle przedstawionych dowodów sąd przychylił się do argumentacji artystki.

 

Wyrok oczywiście skomentował Haidar, mówiąc, że:

 

„Dopóki Pan Minister Ziobro nie zrobi porządku z sądami, dopóty kryminaliści będą uniewinniani”.

 

RMF po poznaniu wyroku skontaktował się również z Dodą przedstawiając jej stanowisko byłego partnera. Komentarz piosenkarki był jednoznaczny:

 

„Na miejscu osoby która zalega skarbowi państwa ponad 20 mln zł z tytułu unikania podatku wstrzymałabym się od oceny praworządności.”

 

Ciekawi jesteśmy jak zakończy się sprawa, o której pisaliśmy kilka tygodni temu. Wówczas artystka została zatrzymana przez prokuraturę w sprawie o nakłanianie innych osób do grożenia byłemu narzeczonemu gwiazdy. Wyszła jednak z aresztu za kaucją w wysokości 100 tys. zł.

 

(kd)/rmf,wp/

 

 

Wolisz mieć chłodniej w mieszkaniu? Wspólnota mieszkaniowa i tak może Cię zmusić do odkręcenia kaloryferów. Wszystko przez to, że (…)

O zaskakującym dla wielu wyroku sądu napisała „Rzeczpospolita”. Sprawa zaczęła się od konfliktu mieszkanki jednego z łódzkich osiedli ze wspólnota mieszkaniową. Kobieta prawie nie odkręcała kaloryferów w swoim mieszkaniu.

 

Swoje zachowanie argumentowała między innymi nowymi oknami, dzięki którym temperatura w jej mieszkaniu miała nie spadać poniżej 18 st. Celsjusza. Ta temperatura spokojnie jej wystarczała. Natomiast nie odpowiadała zarządcom. Według nich niedogrzewanie mieszkania negatywnie wpływa na kondycję budynku.

 

Przede wszystkim okazało się, że w mieszkaniu miało być ciepło głównie za sprawą sąsiadów. Podczas kiedy kobieta nie płaciła prawie za ogrzewanie, jej sąsiedzi otrzymywali nieproporcjonalnie wysokie rachunki. Sprawa trafiła więc do sądu.

 

Z ustaleń wynika, że rzeczywiście ciepło można ukraść – przez ściany. Sąd zdecydował, że każdy ma prawo oszczędzać na ogrzewaniu, jednak , jak pisze „Rz” „właścicielka musi liczyć się z tym, że jej działanie wkracza w uprawnienia właścicielskie jej sąsiadów, zmuszając ich do ponoszenia wyższych opłat za energię cieplną.” Jeśli nie ogrzewamy naszego mieszkania, możemy tym szkodzić interesom naszych sąsiadów, a Wspólnota ma prawo zmusić nas do włączenia kaloryfera.

 

W wyniku takiego obrotu sprawy Wspólnota zadecydowała, że każdy lokal będzie musiał ponieść pewien minimalny koszt ogrzewania. Podjęto więc uchwałę, która zobowiązuje właścicieli do poniesienia kosztów centralnego ogrzewania stanowiących równowartość minimum 10 GJ na lokal za sezon grzewczy, plus koszty stałe.

 

(kd)/rp/

Kolejny poważny zwrot w procesie ws. okrutnego zabójstwa Iwony Cygan. Proces KONIECZNIE musi zostać przeniesiony

Rzecznik Sądu Apelacyjnego poinformował o nowych postanowieniach. Wobec zastrzeżeń do prowadzenia sprawy zabójstwa Iwony Cygan zostaje ona przeniesiona.

 

Dla dobra wymiaru sprawiedliwości sędziowie Sądu Okręgowego w Tarnowie, do którego w piątek trafił akt oskarżenia w tej sprawie wnosili o przeniesienie procesu. Według najnowszych informacji Sąd Apelacyjny w Krakowie postanowił, że sprawa zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan zostanie przeniesiona do Sądu Okręgowego w Rzeszowie.

 

Oprócz głównych oskarżonych Pawła K. i jego ojca Józefa K. w procesie na ławie oskarżonych zasiądzie 15 innych osób, w tym 14 byłych i obecnych funkcjonariuszy policji. W poniedziałek rzecznik Sądu Okręgowego w Tarnowie sędzia Tomasz Kozioł poinformował, że jeden z oskarżonych byłych policjantów jest osobą rodzinnie powiązaną z dwójką sędziów tarnowskich sądów – jednym sędzią sądu okręgowego i jednym z sędziów sądu rejonowego.

 

„Uważamy, że ta okoliczność mogłaby zarówno u stron postępowania, jak i u opinii publicznej, nasunąć wątpliwości co do bezstronności sądu w tej sprawie. Celem uniknięcia tej sytuacji złożyliśmy wnioski o nasze wyłączenie.”

 

Zastrzeżenia wobec prowadzenia sprawy przez Sąd Okręgowy w Tarnowie wyrażała także rodzina ofiary.

 

Przypominamy, że 17-letnia wówczas Iwona została zamordowana w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 r. Jej ciało znaleziono przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej. Z powodu niewykrycia sprawcy prawa została umorzona. Następnie wyjaśnianiem okoliczności mordu zajęli się policjanci z Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. W grudniu ubiegłego roku po przełamaniu przez śledczych „zmowy milczenia” rozpoczęły się zatrzymania osób zamieszanych w sprawę.

To pierwszy taki wyrok w historii! Mężczyzna został skazany za gwałty w internecie. Dzieci były przerażone kiedy kazał im (…)

Sprawa wyszła na jaw przez przypadek. Śledczy byli w trakcie zupełnie innej sprawy. To co odkryli w mieszkaniu mężczyzny było szokujące. Sprawa dotyczy 41-letniego mieszkańca Szwecji. Bjorn Samstrom kontaktował się z nastolatkami poprzez portale społecznościowe i zmuszał ich do niemoralnych czynności.

 

41-latkowi udowodniono gwałty przez internet. Wykazano, że zmusił w sumie do czynności seksualnych on-line aż 27 dzieci. Mieszkaniec Szwecji wymuszał na dzieciach, aby masturbowały się przed kamerkami internetowymi, podczas gdy wszystko obserwował przed własnym komputerem. Mężczyzna szantażował ich, że ujawni nagrania.

 

Zdaniem prokurator Anniki Wennerström, dzieci były przerażone. W zeznaniach mówiły, że nie miały innego wyjścia. Zdarzało się również, że ofiary musiały angażować w to jeszcze inne dzieci lub zwierzęta. Mężczyzna groził im, że zabije ich rodziny, jeśli nie wykonają „zadania”. Swoje ofiary wyszukiwał przez ostatnie dwa lata. Poszkodowane dzieci pochodziły ze Stanów Zjednoczonych, Kanady i Wielkiej Brytanii.

 

Za te czyny mężczyzna wpadł przez przypadek. Samstrom był podejrzany o przestępczość seksualną w swoim kraju. Śledczy podczas przeszukania natknęli się na nagrania dzieci z całego świata. Na niektórych z nich słychać nawet głos Szweda.

 

To pierwszy wyrok w historii, kiedy ktoś został skazany za gwałt w internecie. Według szwedzkiego prawa taka zbrodnia nie wymaga, aby doszło do stosunku płciowego między napastnikiem, a ofiarą. Zapis w prawie stanowi, że to każda czynność, który w taki sam sposób jak gwałt narusza seksualność drugiego człowieka.

 

Szwedzki sąd skazał mężczyznę na 10 lat więzienia. Ma także wypłacić swoim ofiarom odszkodowanie. Mężczyzna do końca utrzymywał, że jest niewinny. Jego adwokat zapowiedział odwołanie od wyroku.

Niewyobrażalna ZBRODNIA: 19-latek zaatakował byłą dziewczynę i zadał jej NOŻEM aż 118 ciosów nożem, po wszystkim sam (…)

Dziś ruszył proces 19-latka. Do zbrodni doszło w Ząbkowicach Śląskich 9 stycznia br. Kamil M. poszedł do mieszkania 19-letniej Oli, wtedy już swojej byłej dziewczyny.

 

Oboje chodzili to tej samej klasy. W tym roku mieli pisać maturę. Akurat w ten dzień źle się czuła i nie poszła do szkoły. Jak ujawnił prokurator Tomasz Orepuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy:

 

„W trakcie rozmowy Kamil M. wziął z kuchni nóż i zaatakował pokrzywdzoną, zadając jej ciosy nożem po całym ciele.”

 

Ciosy były zadawane z ogromną siłą. Kiedy złamał się jeden nóż, chłopak sięgnął po drugi. W pewnym momencie dziewczynie udało się uwolnić i wybiec na klatkę schodową. 19-latek jednak ją dogonił i zaczął zadawać resztę ciosów. Sekcja zwłok ujawniła na ciele Oli 118 ciosów nożem. 19-latka miała rany kłute i cięte na całym ciele.

 

Po wszystkim Kamil sam zgłosił się na policję, powiedział, że zabił swoją dziewczynę i dokładnie opisał przebieg zdarzeń. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

 

Do dziś nie są znane powody zabójstwa dziewczyny. Chłopak przyznał się do winy, nie ujawnił jednak co było powodem jego działań. Wiadomo, że w chwili popełnienia zbrodni chłopak był trzeźwy i nie znajdował się pod działaniem żadnych substancji odurzających. Biegli psychiatrzy uznali także, że 19-latek był w pełni poczytalny.

 

Śledczy uważają, że do morderstwa popchnął chłopaka zawód miłosny. Kamil i Ola byli parą do listopada ubiegłego roku. Wszystko wskazuje na to, że to M. zakończył związek.

 

Dziś o godz. 9 przed świdnickim sądem rozpoczął jego proces. Za zabójstwo chłopak może spędzić resztę swojego życia za kratkami.

Studentka pozwała swoją uczelnię o to, że jej studia były bezwartościowe. Wyrok sądu jest nie tylko spektakularny ale bardzo zaskakujący!

Ta studentka nie tylko pozwała swoja uczelnię, ale również wygrała sprawę. Wyrok sądu z pewnością niejednego zaskoczy.

 

Connie Askenback stoczyła sądową batalię ze szwedzkim Uniwersytetem Mälardalen. Jedynym zarzutem amerykańskiej studentki wobec uczelni był fakt, że jej studia są bezwartościowe i niczego praktycznego się na nich nie nauczy.

 

Connie uczyła się na uniwersytecie w latach 2011 – 2013 na kierunku analiza finansowa. Stwierdziła jednak, że poziom i forma wykładów są takie, że nie przyniosą jej nic dobrego w życiu. Dlatego też postanowiła skierować sprawę do sądu.

 

Decyzją sądu szwedzka uczelnie została zmuszona do wypłacenia odszkodowania swojej byłej studentce w wysokości 170 tys. koron (czyli około 72 tys. złotych). Studentka udowodniła przed sądem, że jak kierunek, który studiowała, jest bezwartościowy na rynku pracy. Podczas rozprawy argumentowała, że aby opłacić studia na uniwersytecie musiała odkładać pieniądze pracując jako kelnerka w barze w Kalifornii. W konsekwencji sąd przyznał jej rację.

 

Po ogłoszeniu wyroku Askenback stwierdziła: „To dla mnie bardzo ważny wyrok. W końcu będę mogła studiować to, co naprawdę chciałam.”

 

Choć do rozprawy doszło w 2016 roku, to jej wynik nadal szokuje. Strach nawet pomyśleć, co by było, gdyby polscy studenci poszli w ślady Connie i zaczęli pozywać uczelnie, które ukończyli.

5-miesięczne dziecko miało połamane żebra, szyję, kręgosłup i kończyny. Za bestialskie morderstwo matka i jej partner usłyszeli szokująco niskie wyroki

To było zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Za śmierć 5-miesięcznego chłopca odpowiada jego matka oraz jej partner. U chłopca odkryto zaskakujące obrażenia.

 

Zamordowany chłopiec Eli Cox miał na swoim ciele aż 28 różnych obrażeń. Specjaliści badający ciało byli pewni, że chłopczyk był ofiarą wypadku samochodowego. Obrażenia były bardzo rozległe. 9 jego żeber było złamanych, oprócz nich kości szyi, kręgosłup, prawa ręka, kość udowa oraz piszczele. Udo zostało złamane na obu jego końcach, szyja również była złamana w dwóch miejscach. To nie wszystko, w jego włosach odnaleziono ślady amfetaminy oraz kokainy.

 

Biegli stwierdzili, że chłopczyk zmarł w wyniku odniesionych ran. Ktoś musiał nim mocno potrząsnąć, a następnie z całej siły uderzyć o ścianę lub inną twardą powierzchnię. Dziecko zostało zabrane do szpitala, gdzie natychmiast podłączono go pod aparaturę podtrzymującą życie. Niestety chłopiec zmarł po dwóch tygodniach. Zarówno matka, jak i jej partner nie przyznają się do zamordowania małego Eli.

 

Mimo to dowody mówią same za siebie. Sąd jednogłośnie skazał parę za zabójstwo oraz posiadanie narkotyków. Szokuje jedynie wyrok sądu. Za takie bestialstwo matka chłopca Katherine Cox została skazana na 8 lat więzienia, zaś jej partner Danny Shepherd na 13 lat za kratkami.

 

(kd)

źródło: polishexpress.co.uk

Krewni stracą swoje prawo do wglądu w dokumentację medyczną. Takiego pozwolenia może udzielić tylko i wyłącznie…

Nowy projekt komisji petycji przewiduje poważne zmiany. Zgodnie z nim bliscy zmarłego pacjenta stracą dotychczasowe prawo do wglądu w dokumentację medyczną pacjenta.

 

Projekt ustawy przygotowała sejmowa komisja ds. petycji w odpowiedzi na petycję Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych – Pracodawców.

 

Obecnie bliscy po śmierci członka rodziny mają dostęp do wszelkich informacji objętych tajemnicą lekarską, nawet w sytuacji, kiedy za życia pacjent się temu sprzeciwił. To jednak może się zmienić. Jeśli projekt się przyjmie rodzina będzie miała wgląd do dokumentacji jedynie za zgodą sądu.

 

Równocześnie projekt likwiduje przepis, zgodnie z którym jeśli choć jedna z osób bliskich pacjentowi sprzeciwiła się ujawnieniu takiej informacji, lekarz jest zobowiązany do zachowania tajemnicy.

 

Projekt zajął się również definicją osób bliskich i nieznacznie ten katalog rozszerza. Zgodnie z obecnymi przepisami, za osobę bliską uznaje się małżonka, krewnego lub powinowatego do II stopnia w linii prostej, przedstawiciela ustawowego, osobę pozostającą we wspólnym pożyciu lub osobę wskazaną przez pacjenta. Projekt do tego grona dołącza również rodzeństwo zmarłego pacjenta. Zaproponowano także, aby pacjent miał możliwość zgłoszenia sprzeciwu wobec możliwości dostępu do dokumentacji po jego śmierci przez osoby bliskie.

 

Pewne kwestie zostaną jednak niezmienione. Zgody sądu na udostępnienie dokumentacji medycznej nadal nie będą potrzebowały osoby upoważnione przez pacjenta za życia lub osoba, która w chwili zgonu pacjenta była jego przedstawicielem ustawowym.

 

(kd)

źródło: polsatnews

Prezes domaga się przeprosin! JUŻ WKRÓTCE Lech Wałęsa stanie w sądzie przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu

Po raz pierwszy gdański sąd zajmie się pozwem, jaki złożył Jarosław Kaczyński przeciwko Lechowi Wałęsie za słowa o Smoleńsku. Były prezydent miał stwierdzić, że prezes PiS jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską.

 

Sprawa dotyczy wpisów na Facebooku z okresu od czerwca do września 2016 roku. W pozwie, jak podaje Radio Gdańsk, padły zarzuty ze strony Lecha Wałęsy, że „Jarosław Kaczyński podczas lotu samolotu z polską delegacją do Smoleńska, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych, kierując się brawurą, wydał polecenie, nakazał lądowanie, czym doprowadził do katastrofy lotniczej w dniu 10 kwietnia 2010 r.”.

 

Prezes Kaczyński domaga się teraz przeprosin. W oświadczeniu, którego domaga się od byłego prezydenta, ma znaleźć się stwierdzenie, że były to „bezprawne i nieprawdziwe zarzuty”. Przeprosiny mają również dotyczyć słów, w których Wałęsa określił, że Kaczyński „nie jest zdrowy i zrównoważony psychicznie”. Prezes PiS chce również, aby były prezydent przeprosił go za zarzuty wydania polecenia „wrobienia” go i przypisania mu współpracy z organami bezpieczeństwa PRL.

 

Gdański sąd po raz pierwszy tą sprawą ma się zająć 4 grudnia. Według oficjalnych informacji posiedzenie sądu będzie miało charakter niejawny.

 

(kd)

źródło: Radio Gdańsk