Właśnie takich zmian potrzebujemy. Rząd bierze się za sms-owych naciągaczy. Smsy i usługi znajdą się pod specjalnym nadzorem

Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało projekt zmian w Prawie telekomunikacyjnym, który skutecznie ma utrudniać działania sms-owym naciągaczom.

 

Nowelizacja przepisów ma na celu przede wszystkim ochronić nieświadomych klientów przed rachunkami nawet na kilkaset złotych. W jaki sposób chcą tego dokonać?

 

Ministerstwo Cyfryzacji chce dać abonentom możliwość zablokowania u operatora darmowych, wychodzących SMS-ów premium. To jest bardzo istotne posunięcie. Na chwilę obecną oszuści zezwalają na wysłanie pierwszego darmowego sms-a. Jednak bardzo często wysyłając go zapisujemy się do płatnej usługi. Dzięki temu z naszego konta sukcesywnie znikają kolejne złotówki.

 

Obecnie blokada środków nakładana jest dopiero na prośbę abonenta. Zgodnie z przepisami jeżeli sam nie określi limitu zostanie on nałożony niejako odgórnie i wyniesie 35 zł. W momencie jego przekroczenia użytkownik zostanie o tym poinformowany. Projekt wprowadza obowiązek uruchomienia blokady natychmiast po osiągnięciu wybranego lub domyślnego progu.

 

Na zapisanie się do wybranej usługi abonent będzie musiał wysłać wyraźną zgodę do świadczącego usługi. Informacja o sms-ach premium będą także wyraźnie zaznaczone na rachunku. To uniknie nieporozumień i pozwoli na ich weryfikację. Usługodawca będzie miał obowiązek jasno poinformować z jaką ofertą mamy do czynienia i jakie opłaty są z nią związane.

 

Przed nieuczciwymi działaniami mają nas także bronić nowe regulacje. Te związane są z prowadzonym przez Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) rejestrem usług o podwyższonej opłacie. Firmy świadczące takie usługi będą musiały podać m.in. adres mailowy oraz numer telefonu i na bieżąco te dane aktualizować. Ma to ułatwić dotarcie użytkownika do dostawcy usługi z ewentualna reklamacją.

 

Projekt został w czwartek przyjęty przez Radę Ministrów. Teraz zostanie skierowany pod obrady Sejmu. Nie wiadomo jednak kiedy i w jakim ostatecznym kształcie wejdzie w życie.

 

(kd)/wirtualnemedia,wp/

Rząd rezygnuje z części dofinansowania odciążającego rodziców. Zmiany wchodzą w życie już od 1 stycznia

Od 1 stycznia 2018 roku wejdą w życie zmiany zapisane w nowelizacji ustawy o opiece nad dziećmi. Rząd rezygnuje z części dofinansowania dotychczas znacznie odciążającego budżet rodzinny.

 

W myśl zmian dofinansowanie na zatrudnienie niani znacznie się zmniejszy. Do tej pory rząd w 100-procentach pokrywał składki dla niań. Teraz dołożą maksymalnie 50 proc. od wartości minimalnego wynagrodzenia niani.

 

Według starych przepisów dzięki tak zwanej umowie uaktywniającej zawieranej między rodzicami a opiekunką zatrudniający nie opłacał składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne – pokrywane były z budżetu państwa.

 

Zgodnie z raportem opracowanym przez portal niania.pl, w ciągu ostatnich 6 lat podpisano ponad 50 tys. umów uaktywniających. Skorzystanie z takiej możliwości przyczyniło się przede wszystkim do wzrostu popularności niani jako zawodu.

 

Media donoszą jednak, że jest legalny sposób na obejście przepisów lub przynajmniej odroczenie ich w czasie. Wystarczy popisać z nianią umowę uaktywniającą jeszcze w tym roku. Jeśli zgłoszenie do ZUS dostarczymy maksymalnie do 7 stycznia, dostaniemy dofinansowanie na starych zasadach.

 

(kd)/onet/

Będą płacić zarówno dorośli, jak i dzieci, bez wyjątku! Już od stycznia NOWE OPŁATY dosięgną dosłownie KAŻDEGO. Jak je skutecznie ominąć?

Nowe przepisy są dostosowaniem się Polski do unijnych przepisów. Nie wszyscy są z tego faktu zadowoleni. Nowe opłaty dosięgną dosłownie każdego. Nie tylko dorosłych ale i najmłodszych.

 

To efekt nowelizacji ustawy o gospodarce opakowaniami. Od nowego roku za każdym razem będziemy musieli zapłacić za plastikowe foliówki do pakowania zakupów. Od stycznia każda foliówka będzie nas kosztować 2o groszy.

 

Wymogi unijne są nieubłagane. Wymagają od nas, abyśmy zmniejszyli zużycie torebek foliowych lub za nie płacili. Rząd wybrał drugą opcję, a tym samym liczy, że ich zużycie ulegnie zmniejszeniu.

 

Rząd zostawił sobie jednak furtkę. Gdyby okazało się, że ta kwota nie zniechęci nas do kupowania za każdym razem nowej reklamówki maksymalnie może ona wzrosnąć aż do 1 złotówki.

 

Bezpłatne pozostaną jedynie te najcięższe torebki przeznaczone do pakowania warzyw czy owoców. Jest jednak jeden warunek. Będziemy musieli korzystać z nich ze względów higienicznych lub do pakowania żywności sprzedawanej luzem, jeśli zapobiega to jej marnowaniu. Ponadto takie opłaty można w łatwy sposób ominąć. Wystarczy zabrać ze sobą na zakupy własna torbę.

 

Według szacunków nową opłatą znacznie zasilimy budżet państwa. Wpłynie do niego około 1,2 mln zł. Na razie nie wiadomo na co zostaną przeznaczone te środki.

 

(kd)/money/

Leki mają być polskie! Nie ma wyjścia, rząd PiS musi powołać SPECJALNĄ nową instytucję

Rząd musi powołać nową instytucję. Premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Gowin zaprezentowali koncepcję nowego programu badawczego. Politycy tłumaczyli, że polscy pacjenci kupują zbyt dużo leków produkowanych za granicą.

 

„Zdrowie jest dla nas priorytetem, ale też szansą rozwojową; w Polsce 70 proc. leków, które kupujemy pochodzi z zagranicy i tę zależność chcemy zmienić; chcemy, aby leki były coraz tańsze i coraz częściej polonizowane.

 

Zdrowie jest dla nas priorytetem, ale też jednocześnie szansą rozwojową i temu chcemy dać dzisiaj wyraz z premierem Gowinem.”

 

Z tego powodu rząd powoła do życia instytucję o nazwie Instytut Biotechnologi Medycznej. Jej celem będą badania naukowe dążące do tworzenia polskich leków na najpoważniejsze choroby.

 

Na ten cel przeznaczone zostanie 500 mln zł.

 

(kd)/businessinsider/

Teraz kontroli możemy spodziewać się O KAŻDEJ PORZE! Rząd chce znowu namieszać i szykuje kolejne zmiany

O prawie informuje „Puls Biznesu”. Okazuje się, że rząd chce zmienić godziny pracy inspekcji drogowej. To jednak nie wszystko. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa przygotowało zmiany kilku drogowych ustaw.

 

Jak podaje gazeta Gazeta Krajowy Fundusz Drogowy jest obecnie bliski bankructwa, dlatego planowane są zmiany, w których pomóc mógłby Bank Gospodarstwa Krajowego. Zgodnie z nimi kontrole mają być prowadzone także w nocy. Rząd chce im również powierzyć system e-myta. Zarządzanie i rozbudowa systemu opłat finansowane mają być z Krajowego Funduszu Drogowego

 

Jak informuje „PB”:

„Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB) przygotowało zmiany kilku drogowych ustaw, dzięki którym Generalny Inspektor Transportu Drogowego (GITD) będzie mógł za rok przejąć zarządzanie systemem poboru opłat. Obecnie należy on do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), a zarządza nimi firma Kapsch, której kontrakt kończy się w listopadzie 2018 r.”

 

Sprawniejsza ma się stać wymiana informacji ze służbami specjalnymi, celnymi i podatkowymi. Pracownicy Inspekcji Transportu Drogowego dzięki zmianom mają również sprawniej pracować, także w nocy.

 

Jak dodaje gazeta:

„Obecnie kwestie te reguluje ustawa o służbie cywilnej, a wielu pracowników pracuje w godzinach 8-16. Kontrole odbywają się też po 16, ale nie w nocy (…) Przewoźnicy przyznają więc nieoficjalnie, że łamiąc prawo wyruszają w nocne trasy, wiedząc, że wówczas nie trafią na krokodyla”.

 

Całodobowej pracy wymaga też zarządzanie systemem e-myta. „PB” informuje, że zarządzanie i rozbudowa systemu opłat będą finansowane z budżetu państwa oraz KFD. „To rachunek na który wpływają pieniądze z e-myta, dotacji unijnych, oraz kredytów i obligacji. Dzięki temu GDDKiA finansuje inwestycje.” Według wtorkowego wydania gazety resort proponuje, by BGK mógł z własnych zasobów spłacać kredyty i wykupywać obligacje funduszu drogowego.

 

(kd)

źródło: pb.pl