Rewolucja w egzaminie na prawo jazdy! Nawigacja zamiast egzaminatora? GDZIE, KIEDY i JAKIE zmiany?

Ciągłe zmiany w zasadach przeprowadzania egzaminu na prawo jazdy wzbudzają sporo emocji i nowych dyskusji. Okazuje się, że nie tylko w Polsce szykują się rewolucyjne zmiany. Kiedy, gdzie i jakich zmian mogą spodziewać się przyszli kierowcy?

 

Nawigacja zamiast egzaminatora? Póki co taka zmiana nie dotyczy polskich egzaminów. Niemniej jednak wzbudza sporo kontrowersji. W systemie egzaminowania kandydatów na kierowców dokonano kilku korekt w Wielkiej Brytanii. Najciekawsza z nich dotyczy właśnie sposobu informowania zdającego o tym, gdzie ma jechać. Od teraz zdającego poprowadzi nawigacja GPS ustawiona przez egzaminatora przed wyruszeniem w drogę.

 

Chodziło o dostosowanie przebiegu egzaminu do charakterystyki korzystania ze współczesnego samochodu. Nowe zasady wprowadzane na bieżąco mają przede wszystkim na celu sprawić, że osoby otrzymujące prawo jazdy będą stwarzać mniejsze zagrożenie na ulicach.

 

W Polsce również nie brakuje rewelacji w tym temacie. Zmiany w egzaminie na prawo jazdy zbliżają się nieubłaganie. Od 4 czerwca 2018 roku każdy nowy kierowca pomiędzy czwartym a ósmym miesiącem od otrzymania prawa jazdy będzie miał obowiązek przejść teoretyczny kurs doszkalający z zakresu bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz praktyczne szkolenie na płycie poślizgowej. Przez osiem miesięcy od otrzymania prawa jazdy będzie też musiał jeździć z zielonym listkiem naklejonym na szybę.

 

W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy świeżo upieczonych kierowców będą obowiązywać odrębne ograniczenia prędkości. W obszarze zabudowanym do 50 km/h, poza nim do 80 km/h, a na autostradach i drogach ekspresowych do 100 km/h. Przez osiem pierwszych miesięcy kierowca nie będzie mógł również być zawodowym kierowcą.

 

Czy wprowadzane zmiany przyniosą pożądane efekty, a nowi kierowcy będą stanowić mniejsze zagrożenie na drogach? Czas pokaże. Co powiedzielibyście na taką zmianę, jak w Wielkiej Brytanii? Nawigacja zamiast egzaminatora? Wymówka, że egzaminator specjalnie wmanewrował nas w trudną sytuację drogową odeszłoby do lamusa 😉

Czy taka zmiana jest potrzebna? Nowe przepisy wejdą w życie już wkrótce! Miejsca parkingowe zmienią swoje wymiary

Znalezienie miejsca parkingowego czasami niemal graniczy z cudem. Czy to wkrótce się skończy? Z rozporządzenia podpisanego przez Ministra infrastruktury i budownictwa wynika, że wymiary miejsc parkingowych ulegną zmianie.

 

Obecne rozporządzenie mówi, że miejsce parkingowe dla samochodu osobowego powinno mieć minimum 2,3 metra szerokości i 5 metrów długości. To jednak za kilka tygodni się zmieni.

 

Już wiadomo, że zmiany wejdą w życie w styczniu 2018 roku. Od 1 stycznia wszystkie owe miejsca parkingowe mają mieć nowe wymiary. W przypadku samochodów osobowych będą one wynosiły 2,5 metra szerokości i 5 metrów długości, jeśli chodzi o samochody dla osób niepełnosprawnych będzie to 3,6 m szerokości i 5 m długości.

 

Kierowcy już teraz zastanawiają się czy te zmiany wpłyną na komfort ich parkowania i czy taka zmiana jest w ogóle potrzebna.

Ojciec znalazł sprytny sposób, aby przechytrzyć niewygodne dla siebie przepisy. Chce, aby jego córka zmieniła płeć, żeby móc przekazać jej tytuł szlachecki

To niezwykle ciekawy i sprytny sposób, aby przechytrzyć powszechnie obowiązujące od wielu lat prawo. Mężczyzna chce, aby jego córka zmieniła płeć.

 

Brytyjski arystokrata, Roderick Francis Arthur Balfour, ma problem z prawem dziedziczenia. 68-latek chciałby, aby jego tytuł szlachecki przejęło po nim jedno z jego dzieci. Niestety na jego drodze stanęła przeszkoda. Przepisy mówią, że może go jedynie przekazać męskiemu potomkowi. Problem w tym, że ma same córki.

 

Zgodnie z brytyjskim prawem, jeśli w rodzinie nie ma męskiego potomka, to tytuł przechodzi na młodszego brata ojca. Takiej sytuacji zdesperowany mężczyzna chce uniknąć. Doszukał się więc luki prawnej w przepisie. Daje mu ją ustawa z 2004 roku, regulująca sytuację prawną osób transseksualnych. Wobec tego Balfour wierzy, że jeśli jednak z jego córek ogłosi, ze jest mężczyzną, będzie miała prawo do odziedziczenia tytułu.

 

Brytyjski hrabia już od dawna głosi, że prawo dziedziczenia w obecnym stanie jest krzywdzące. Twierdzi, że są to przestarzałe przepisy, które sankcjonują nierówność płci. Według niego przestarzałe przepisy powinny być zmienione.

 

„Uważam, że to interesujące zagadnienie dla prawników. Z pewnością nadszedł czas, byśmy mogli wybrać swoich następców bez względu na to jaka jest, jaka była czy jaka będzie ich płeć.”

 

Ciekawi jesteśmy, czy najstarsza córka akceptuje „genialny” pomysł swojego ojca. I, co najważniejsze, czy zdecyduje się na takie poświęcenie.

Za jazdę po pijaku musi zapłacić mandat w wysokości ponad 100 tysięcy złotych. Skąd się wzięła taka kwota?

Mimo, że po przeliczeniu na złotówki mandat wydaje się rekordowo wysoki, dla tej studentki znaczy niewiele. W Polsce taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia.

 

22-latka została ukarana przez policję za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Studentka otrzymała mandat w wysokości 250 tys. koron, co w przeliczeniu na złotówki daje ponad 100 tys. zł. Skąd taka kwota?

 

Sprawa dotyczy Kathariny G. Andresen. 22-latka została okrzyknięta najbogatszą kobietą w Norwegii. Jej majątek Forbes oszacował na 1,23 miliarda dolarów. W 2007 roku ojciec Andresen przekazał jej 42 proc. udziałów w należącej do rodziny firmie inwestycyjnej. To właśnie w ten sposób córka stała się najbogatszą kobietą w Norwegii.

 

Co to ma wspólnego z wysokością mandatu? W Norwegii kary finansowe za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu naliczane są proporcjonalnie do dochodu winowajcy. Media podają, że kobieta mogła otrzymać jeszcze większy mandat. Grzywna mogłaby wynieść nawet do 40 milionów norweskich koron. Stałoby się tak w przypadku, gdyby określono jej wysokość na podstawie aktywów miliarderki. Odstąpiono jednak od tego, ponieważ te aktywa „nie przyniosły jeszcze żadnych dywidend”, a studentka nie ma stałego źródła dochodu.

 

Dodatkową karą dla miliarderki jest 13-miesięczny zakaz prowadzenia pojazdów.

 

U nas taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Wyobrażacie sobie taką sytuację w Polsce? Mandaty za prowadzenie pod wpływem alkoholu proporcjonalne do dochodu kierowcy? To dopiero pomysł!

Już wkrótce sami ZABLOKUJĄ internet. Urzędnicy nie kryją radości z tego powodu. Polskie przepisy czekają kluczowe zmiany

Większe uprawnienia to efekt rozporządzenia, które uchwalił Parlament Europejski. O wszystkim informuje dziennik.pl. Państwowi kontrolerzy już wkrótce zyskają zupełnie nowe prawa.

 

Uprawnienia mają służyć organom działającym na rzecz ochrony konsumenta i być stosowane do internetowych witryn. Co to oznacza? Już niebawem w polskich przepisach potrzebne będą kluczowe zmiany. Dadzą one UOKiK nie tylko nowe narzędzia, ale również większe możliwości.

 

Portal money.pl tłumaczy jak to będzie wyglądało w praktyce. Jeżeli dana firma będzie łamać prawa konsumenckie, czyli na przykład wprowadzać klientów w błąd, UOKiK będzie miał możliwość wpłynięcia na treść prezentowanej witryny. Otrzyma możliwość między innymi dodawania na stronie ostrzeżenia o nieuczciwych praktykach.

 

Jeśli wszystkie inne formy interwencji zawiodą kontrolerzy będą mogli również nakazać usunięcie danej strony z sieci. Jak przekonuje Agnieszka Majchrzak z UOKiK:

 

„Narzędzia ochrony konsumentów muszą być adekwatne do wyzwań XXI w., szczególnie tych związanych z gospodarką cyfrową.”

 

Urzędnicy natomiast twierdzą, że „w efekcie zwiększy się zaufanie samych konsumentów do transakcji w internecie, a na rozporządzeniu skorzystają uczciwi przedsiębiorcy.”

 

Jak Wam się podoba możliwe rozszerzenie kompetencji kontrolerów?

Ważna zmiana! Teraz będzie łatwiej uzyskać zadośćuczynienie po stracie bliskiej osoby. O jakiej kwocie mowa?

Będzie łatwiej, a to już dobra wiadomość. Zadośćuczynienie po utracie bliskiego członka rodziny będzie łatwiej uzyskać. Co jednak z jego wysokością?

 

Jak donosi dzisiejsze wydanie „Rzeczpospolitej” z niepublikowanego raportu KNF, do którego dotarła gazeta wynika, że już niedługo w przepisach może pojawić się nowa rekompensata dla bliskich ofiar wypadków.

 

„Po wprowadzeniu zmian małżonek i dziecko osoby, która zginęła w wypadku komunikacyjnym, nie będą już musieli pozywać firmy ubezpieczeniowej do sądu, aby uzyskać wyższe zadośćuczynienie. W przepisach znajdzie się tabela przewidująca zryczałtowane świadczenia należne w takiej sytuacji”.

 

Trwa jednak spór o wysokość wypłaty. Dziennik wskazuje, że zanim propozycje zmian ujrzały światło dzienne, pojawiły się wątpliwości. Różnice między tym, co proponują eksperci i ubezpieczyciele, wynoszą nawet 26 tys. zł.

 

Prace nad zmianami trwają już w Ministerstwie Sprawiedliwości. „Rz” ustaliła jednak, że są one na bardzo wczesnym etapie. Trudno określić konkretny termin przedstawienia projektu, a tym bardziej wejścia nowych przepisów w życie.

 

(kd)
źródło: rp.pl

Za przekroczenie prędkości nie stracimy już prawa jazdy? Nowy projekt zakłada rewolucyjne zmiany w prawie

Na chwilę obecną za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 50 km/h kierowca traci swoje prawo jazdy na trzy miesiące. Nowy projekt zakłada jednak poważne zmiany.

 

Zgodnie z nim kierowcy nie zostanie zatrzymane prawo jazdy w przypadku przekroczenia prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym w sytuacji, gdy jego działanie jest uzasadnione stanem wyższej konieczności. To samo odnosi się do przewozu zbyt dużej liczby pasażerów.

 

Prawo jazdy nie będzie zatrzymane, jeżeli kierowca działał w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego życiu lub zdrowiu człowieka, jeżeli niebezpieczeństwa tego nie można było uniknąć inaczej, a poświęcone dobro w postaci bezpieczeństwa na drodze przedstawiało wartość niższą od dobra ratowanego.

 

To jednak nie wszystko. Ten sam projekt zakłada skrócenie terminu na wydanie decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy przez starostę do 14 dni od dnia powzięcia informacji o tym fakcie.

 

Według dotychczasowych danych Komendy Głównej Policji w 2016 r. było aż 33 020 przypadków zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie prędkości powyżej 50 km/h w obszarze zabudowanym. Brak jednak statystyk, jak wiele z tych przypadków było spowodowanych było na przykład transportem do szpitala chorego, którego życie lub zdrowie było zagrożone.

 

(kd)

źródło: radiozet

PRZEGLĄD TECHNICZNY samochodu – już od tego tygodnia NOWE ZASADY! O TYM MUSICIE WIEDZIEĆ

Już od tego tygodnia Stacje Kontroli Pojazdów pracują na nowych zasadach. O tym powinien wiedzieć każdy kierowca.

 

Za nowe rozwiązania odpowiada Ministerstwo Cyfryzacji. To efekt wdrożenia przepisów o Centralnej Ewidencji Pojazdów. Od teraz wszystkie służby będą miały wgląd do stale aktualizowanej bazy danych.

 

Już od 13 listopada za przegląd techniczny będzie trzeba zapłacić jeszcze przed jego wykonaniem. Co ważne, nawet jeśli będzie on miał wynik negatywny, wszystkie informacje trafią do Centralnej Ewidencji Pojazdów,a, a stacja kontrolna zatrzyma należną kwotę. Takie działania mają ukrócić zjawisko tak zwanej turystyki przeglądowej. Do tej pory zazwyczaj kierowca z negatywnym wynikiem badania technicznego, który nie został odnotowany w systemie, mógł jechać do innej, mniej restrykcyjnej stacji.

 

Skutkiem działania nowego systemu ma być konieczność opłacenia takiego badania niezależnie od wyniku. Ponadto kierowca, po usunięciu wykrytych usterek, będzie musiał wykonać ponowne badanie, co również będzie kosztować.

 

W Centralnej Ewidencji Pojazdów znajdzie się więcej przydatnych informacji. Jak twierdzi Instytut Transportu Samochodowego:

 

„Do CEP będą  trafiać informacje o zabezpieczeniach na pojeździe, w tym jego zajęciu przez organ egzekucyjny czy o zabezpieczeniu majątkowym, a także dane o istotnych szkodach powypadkowych – w przypadku pojazdów nieubezpieczonych – napływające z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Wagę tych informacji docenią z pewnością nabywcy pojazdów używanych.”

 

To jednak nie wszystko. Straż Graniczna nabyła prawo do zatrzymywania dowodów rejestracyjnych pojazdów i pozwoleń czasowych na prowadzenie auta.

 

Resort cyfryzacji przekonuje, że zmiany pozwolą na zwiększenie zakresu informacyjnego w CEP i uzyskanie wyższej jakości danych. To wszystko prowadzić ma do podniesienia poziomu bezpieczeństwa ruchu drogowego i bezpieczeństwa obrotu pojazdami na rynku wtórnym.

 

W przyszłości szykują się kolejne zmiany. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa chce, aby kierowcy, którzy zrobią okresowy przegląd po terminie płacili podwójnie. 20 maja 2018 r. mają wejść w życie przepisy przewidujące podwyżkę stawki podstawowej za badanie samochodu osobowego do 126 zł brutto. Osoby, które nie zrobią badań w terminie będą miały dodatkowe 30 dni na zgłoszenie się do stacji kontroli, jednak po ich upływie zapłacą za przegląd aż 252 zł. Przegląd po terminie będzie możliwy do wykonania tylko w jednej z nowych, specjalnych stacji kontroli nadzorowanych przez Transportowy Dozór Techniczny. Takich specjalnych stacji ma powstać 19, w każdym województwie przynajmniej jedna.

 

(kd)
źródło: rp, bankier