Niemcy pokazali nagranie z wypadku, które porusza i bije w sieci rekordy popularności. To wstrząsające, ale tak się dzieje naprawdę! [VIDEO]

Akcję popierają wszystkie służby, zarówno policja, straż pożarna, jak i pogotowie. Film ma być przestrogą i apelem skierowanym do wszystkich uczestników ruchu drogowego.

 

Kobieta ginie w wypadku samochodowym, podczas gdy jej syn ze znajomymi filmuje wypadek samochodowy, a nagrania i zdjęcia udostępnia innym. Taki sposób zachowania to spore utrudnienie w pracy służb ratunkowych. Warto tu zaznaczyć, że dopiero po jakimś czasie chłopak orientuje się, że w wypadku zginęła jego matka.

 

Film bije w sieci rekordy popularności. Policja, straż pożarna i ratownicy medyczni w pełni popierają akcję i liczą, że po obejrzeniu nagrania wiele osób zastanowi się co jest w takich wypadkach ważniejsze – ratowanie ludzkiego życia czy chwalenie się zdjęciami z miejsca zdarzenia.

 

To autorski projekt stworzony przez Elenę Walter i Emanuela Zandera-Fusillo (przy współpracy strażaków z Osnabrück) w ramach pracy magisterskiej na uniwersytecie w Dortmundzie. Nagranie zostało udostępnione w internecie, a wyniki jego popularności są zaskakujące.

 

Na Youtube ma już 696 271 wyświetleń, zaś na Facebooku zostało wyświetlone już 207 tys. razy i udostępnione 2,5 tys. razy. Autorzy nagrania nie spodziewali się aż takiego wyniku. Mają jednak nadzieję, że jego publikacja przyniesie pozytywne efekty i sprowokuje do społecznej dyskusji na temat takich zachowań.

 

Koniecznie obejrzyjcie nagranie:

Schaulustige #SeiKeinGaffer

Aufgrund der vielen Fassungen, die inzwischen kursieren, hier unserer Film im Original und in 4K!#seikeingaffer #schaulustigeUnser Dank gilt allen, die das Projekt möglich gemacht haben!Feuerwehr Osnabrück Freiwillige Feuerwehr Stadtmitte Bürgerverein Wüste Osnabrück e.V.Sparkasse Osnabrück

Publié par Blickfänger GbR sur dimanche 31 décembre 2017

(kd)/mypolacy,facebook,yt/

Kierowca wiózł skradziony sprzęt na kradzionej przyczepie. A to dopiero początek jego przewinień! Funkcjonariusze nie kryli zdziwienia

Inspektorzy ITD byli nieco zaskoczeni, kiedy zatrzymali kierowcę Mercedesa Sprintera do kontroli. Nie dość, że mężczyzna przewoził skradziony sprzęt, to jeszcze wiózł go na kradzionej przyczepie. A to dopiero początek!

 

Pojazd poruszał się w piątek (17 listopada 2017 r.) drogą krajową nr 92. Urządzenie kontrolne, znajdujące się w okolicy Świebodzina, przekazało informację do załogi patrolu ITD o pierwszym przewinieniu kierowcy. Okazało się, że samochód z przyczepą nie posiada urządzenia viaBOX służącego do wnoszenia wymaganej opłaty drogowej. W niedługim czasie inspektorzy zlokalizowali pojazd i zatrzymali do kontroli.

 

W trakcie zatrzymania wyszło na jaw, że kierowca nie posiada również odpowiedniej kategorii prawa jazdy do ciągnięcia przyczep, dokumentów przewożonych maszyn oraz dowodu rejestracyjnego przyczepy. Stwierdzili również, że samochód porusza się na podwójnych tablicach – na polskie tablice rejestracyjne nałożone były niemieckie. Kierowca tłumaczył, że zgubił brakujące dokumenty podczas tankowania na stacji benzynowej.

 

Ze względu na stwierdzenie wielu nieprawidłowości na miejsce została wezwana policja. Po sprawdzeniu pojazdów okazało się, że zarówno przewożone maszyny (traktor i ładowarkę), jak i przyczepę skradziono na terenie Niemiec.

 

Pojazdy zostały zabezpieczone, a kierowca zatrzymany przez policjantów. Dalsze czynności w tej sprawi prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Nowym Tomyślu.

Nowe ustalenia ws. Amber Gold. Prokuratura bada nieznany dotąd wątek, trop prowadzi aż do Turcji

Okazuje się, że łódzka prokuratura natrafiła na nieznany dotąd wątek w sprawie Amber Gold. Jak przyznaje prokurator Krzysztof Bukowiecki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi: „Żeby zbadać ten wątek, skierowaliśmy wnioski o pomoc prawną do Turcji oraz Niemiec”.

 

O całej sprawie informuje najnowsze wydanie „Rzeczpospolitej”. Nowy trop związany jest z lotniczymi inwestycjami spółki Amber Gold. Śledczy badają, czy spółki OLT miały być kupione między innymi przez Turkish Airlines.

 

Jeden ze śledczych w rozmowie z gazetą zdradził, że sprawdzenia wymaga następująca hipoteza: spółki z grupy OLT miały być sprzedane za symboliczną złotówkę niemieckim oraz tureckim liniom lotniczym świadczącym przewozy.

 

Prokuratura jednocześnie zaznacza:

 

„Ponieważ takie informacje pojawiają się w aktach śledztwa, chcemy ustalić, czy tego rodzaju zamiary w ogóle istniały. We wnioskach o pomoc prawną do Niemiec i Turcji pytamy więc między innymi o to, czy były prowadzone jakiekolwiek rozmowy na ten temat, a jeżeli tak, to kto je prowadził oraz jaki był ich finał.”

 

Jak podkreśla „Rzeczpospolita”, o tym, że niemiecka firma interesowała się spółką OLT Express – miała rzekomo przejąć samoloty i leasingi – mówił podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą były prezes Amber Gold Marcin P., jednak wątek podobnych zabiegów ze strony przewoźnika z Turcji to już nowość.

 

(kd)

źródło: rzeczpospolita