Pierwszy sukces, ci rodzice nie żałują swojej decyzji! W ten sposób łatwo możemy sprawdzić czy w okolicy grasują niebezpieczni przestępcy

Od 1 stycznia na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości pojawił się Publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. To właśnie w taki sposób możemy sprawdzić czy w naszym otoczeniu nie mamy do czynienia z groźnymi, głównie dla naszych dzieci, przestępcami. Co ważne, rejestr już odniósł pierwszy sukces.

 

Każdy ma dostęp do publicznej bazy, w której znajduje się blisko 800 wizerunków osób skazanych za najcięższe przestępstwa seksualne. Oprócz tego każdy może uzyskać dostęp do rejestru ograniczonego. W tym celu trzeba założyć konto, posługując się profilem zaufanym. W tej części są także informacje o numerze PESEL skazanych, dokładne adresy ich zameldowania, a także faktycznego pobytu.

 

Z takiej okazji skorzystali rodzice mieszkający w jednym z miast Małopolski. W taki sposób odkryli, że w domu kultury został zatrudniony pedofil. Teraz mężczyzna straci pracę, a dyrektor placówki będzie miał kłopoty.

 

Jak ocenił wiceminister sprawiedliwości Michał Woś:

„Czego nie zrobił dyrektor, zrobili rodzice. To pokazuje nam, że rejestr działa, rejestr jest potrzebny i dzięki niemu każdy będzie mógł sprawdzić, czy okolica, w której mieszka, jest bezpieczna, czy jego dzieci są pod właściwą opieką, gdy przebywają w szkole lub w innych miejscach opieki nad dziećmi.”

 

(kd)/rmf24/

Komornicy będą robić również za listonoszy… Teraz nikt się nie wywinie, sąd dopadnie każdego

Według zapowiedzi Ministerstwo Sprawiedliwości chce walczyć z tak zwaną „fikcją doręczeń”. Media donoszą, że konsultowany projekt zmian wzbudza spore kontrowersje.

 

MS chce, żeby w sytuacji, kiedy pismo z sądu dwukrotnie nie zostanie odebrane przez pozwanego, jego dostarczeniem zajął się komornik.

 

Obecnie w postępowaniach cywilnych przyjmuje się, że po dwóch próbach dostarczenia pisma z sądu lub od pozywającego, nawet jeśli były nieudane, zostały skutecznie doręczone i można dalej prowadzić proces.

 

Sytuacja opisana powyżej nazywana jest fikcją doręczeń. Teraz ma to ulec zmianie. MS chce skończyć z taką zasadą. Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna” – „Doręczenie pierwszych pism procesowych ma kluczowe znaczenie dla pozwanego, bo pozwala mu na podjęcie obrony przed sądem. Z tego powodu trwają właśnie konsultacje projektu nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego”.

 

Zmiany proponowane przez resort zapowiadają, że w przypadku dwukrotnie nieudanej próby doręczenia pozwu lub innego pisma procesowego, powód będzie zobowiązany do jego doręczenia za pośrednictwem komornika. Jeśli podjęta przez komornika próba się nie powiedzie pozywający będzie musiał na własną rękę dowiedzieć się pod jakim adresem można znaleźć pozwanego i o tym fakcie będzie zobowiązany poinformować sąd.

 

Jednak już teraz z różnych stron padają poważne zastrzeżenia dotyczące proponowanych zmian. Konsultacje zapowiadają się nie tylko długie ale i burzliwe.

 

Parlament ma zająć się tą sprawą już w przyszłym roku.

 

(kd)/money/

Zmieniają się granice OBRONY KONIECZNEJ. Jakie mamy prawa i do czego możemy się posunąć?

Na piątkowym posiedzeniu Sejm uchwalił ustawę przygotowaną przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Rozszerza ona prawo obywateli do obrony przed napastnikami wdzierającymi się do ich domów, mieszkań, posesji.

 

Jak informuje resort sprawiedliwości:

 

„Nowelizacja przewiduje uzupełnienie dotychczasowych regulacji o obronie koniecznej zapisem odnoszącym się do ochrony wartości szczególnej dla każdego człowieka, jaką jest bezpieczeństwo we własnym domu.”

 

Nowy przepis brzmi następująco:

 

„Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo przylegającego do nich ogrodzonego terenu lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące.”

 

W dotychczasowym stanie prawnym „nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.”

 

Przepis ten nadal będzie obowiązywał. Wprowadzenie dodatkowej podstawy spowoduje, że organy ścigania nie będą musiały ustalać trudnego do zweryfikowania stanu emocjonalnego osoby odpierającej zamach. Dopiero w przypadku stwierdzenia rażącego przekroczenia granic obrony koniecznej wymagana będzie ocena, czy ktoś działał pod wpływem strachu lub wzburzenia. Jeśli tak – zastosowanie znajdzie dotychczasowa klauzula niekaralności.

 

Zmiana ma również wpłynąć odstraszająco na potencjalnych agresorów. Resort sprawiedliwości zaznacza, że nowelizacja była konieczna. Jej przyczyną jest ciągle powracający temat stawiania zarzutów karnych osobom, które chronią siebie, swoje mienie i porządek społeczny przed bezprawnymi zamachami.

 

Takie prawo do obrony przed bezprawnym zamachem jest jednym z podstawowych praw człowieka. Nowelizacja uchwały jest zgodna z Konstytucją RP oraz Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Zbliżone rozwiązanie obowiązuje na przykład we Francji.

 

(kd)/radiozet,wprost/

Ważna zmiana! Teraz będzie łatwiej uzyskać zadośćuczynienie po stracie bliskiej osoby. O jakiej kwocie mowa?

Będzie łatwiej, a to już dobra wiadomość. Zadośćuczynienie po utracie bliskiego członka rodziny będzie łatwiej uzyskać. Co jednak z jego wysokością?

 

Jak donosi dzisiejsze wydanie „Rzeczpospolitej” z niepublikowanego raportu KNF, do którego dotarła gazeta wynika, że już niedługo w przepisach może pojawić się nowa rekompensata dla bliskich ofiar wypadków.

 

„Po wprowadzeniu zmian małżonek i dziecko osoby, która zginęła w wypadku komunikacyjnym, nie będą już musieli pozywać firmy ubezpieczeniowej do sądu, aby uzyskać wyższe zadośćuczynienie. W przepisach znajdzie się tabela przewidująca zryczałtowane świadczenia należne w takiej sytuacji”.

 

Trwa jednak spór o wysokość wypłaty. Dziennik wskazuje, że zanim propozycje zmian ujrzały światło dzienne, pojawiły się wątpliwości. Różnice między tym, co proponują eksperci i ubezpieczyciele, wynoszą nawet 26 tys. zł.

 

Prace nad zmianami trwają już w Ministerstwie Sprawiedliwości. „Rz” ustaliła jednak, że są one na bardzo wczesnym etapie. Trudno określić konkretny termin przedstawienia projektu, a tym bardziej wejścia nowych przepisów w życie.

 

(kd)
źródło: rp.pl

Wprowadzają nowy typ przestępstwa nieznany dotąd w polskim prawie. Za jego popełnienie grozi surowa odpowiedzialność karna

O planach poinformował w czwartek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro:

„Wprowadzamy nowy typ przestępstwa, nieznany dotychczas polskiemu prawu.”

 

Według planów za cofnięcie licznika w samochodzie będzie grozić surowa odpowiedzialność prawna. Projekt ustawy przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości zakłada, że będzie to kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

 

Minister Ziobro ocenił, że tego rodzaju zjawisko „powoduje straty konkretnych ludzi, którzy sądząc, że kupują samochód ze znacznie niższym przebiegiem, w rzeczywistości niejednokrotnie kupują złom, i auta te powinny znaleźć się na śmietniku samochodowym”.

 

Za prace nad projektem ustawy odpowiedzialny jest wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Na tej samej konferencji określił, że w ten sposób resort wypowiada „wojnę ludziom, którzy masowo oszukują polskie rodziny (…) „Wraz z tym projektem mówimy koniec, dość. Takie sytuacje nie mogą się powtarzać”.

 

(kd)
źródło: rp.pl

Milionowe kary za śmierć w miejscu pracy. Kto będzie musiał zapłacić?

Resort sprawiedliwości chciałby wprowadzić nowe rozwiązanie, dzięki któremu odpowiedzialność za śmierć w miejscu pracy spadłaby na firmę.

 

Do tej pory odpowiedzialnością za takie nieszczęśliwe wydarzenia głównie obarczani byli menedżerowie. Jak zapowiada „Dziennik Gazeta Prawna”:

 

„Jeżeli w miejscu pracy na skutek wypadku zginie człowiek, odpowiedzialność spadnie również na firmę, a nie jak do tej pory – jedynie na menedżerów. Takie rozwiązanie chciałby wprowadzić resort sprawiedliwości.”

 

Podstawowe założenia proponowanych zmian zdradził w rozmowie z „DGP” wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł:

 

„W wielu krajach Unii, nie mówiąc już o USA, funkcjonują mechanizmy prawne, które pozwalają skutecznie postawić zarzuty przedsiębiorstwu np. zanieczyszczającemu środowisko na szeroką skalę czy rażąco łamiącemu przepisy bhp.”

 

W Polsce tego typu sprawy traktowane są dość łagodnie. Ze względu na obecne przepisy ustawy wyroki najczęściej sięgają zaledwie tysiąca złotych. W związku z zaistniałą sytuacją Ministerstwo Sprawiedliwości chciałoby, żeby prokuratura mogła oskarżać firmy o zaniedbania, w wyniku których zginął człowiek. W przypadku udowodnienia niedopilnowania kwestii nadzoru groziłyby jej nawet wielomilionowe odszkodowania.

 

W tym celu resort chce zmienić katalog spraw, za które mają odpowiadać firmy. W obecnym stanie rzeczy nie ma w nim mowy na przykład o śmierci pracownika. Nowe przepisy miałyby objąć także sytuacje związane z nielegalnym składowaniem odpadów czy dopuszczaniem do obrotu szkodliwych produktów.

 

Nowy zapis miałby się zająć również inną istotną sprawą. Chodzi o przerzucenie ciężaru dowodowego na firmy. Do tej pory to prokuratura musiała wykazać, że w miejscu pracy miały miejsce jakieś nieprawidłowości.