1 2 3 4 5

Średnia ocen:
Brak ocen!

Ci, którzy myśleli, że płacimy z Polsce najwyższe z możliwych na całym świecie mandaty byli w błędzie. Okazuje się, że jest zupełnie przeciwnie. W Polsce wcale nie jest tak źle.

 

We wtorkowym wydaniu “Rzeczpospolita” analizuje wyniki najnowszego raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości. Porównuje on kary w Szwecji, Finlandii, Danii i Szwajcarii.

 

Co się okazuje? W Polsce zawsze może być gorzej. W krajach skandynawskich za niektóre wykroczenia nie ma górnej granicy grzywny dla kierowców. Wysokość mandatu zależy od zasobności portfela kierowcy. Polska jest krajem, gdzie mandaty są najniższe w Europie. Najwyższy próg wynosi tu 500 zł mandatu albo 5 tys. zł grzywny.

 

Dziennik bardzo obrazowo pokazał zasadniczą różnicę w sposobie karania kierowców:

* 500 zł – wynosi najwyższy mandat w Polsce (kiedy w grę wchodzi kilka wykroczeń, może to być 1 tys. zł),

* 200 euro – wynosi w Finlandii mandat za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 20 km/h,

* 1,7 tys. zł – w przeliczeniu wynosi w Szwecji mandat za przekroczenie prędkości o więcej niż 41 km/h.

 

Dziennik przytoczył również sytuację sprzed kilku tygodni, kiedy w Norwegii padł absolutny rekord mandatowy. 22-letnia studentka za prowadzenie pod wpływem alkoholu musiała zapłacić 250 tys. koron, czyli około 110 tys. zł. Dlaczego? Trafiło akurat na Katharine G. Andresen, najbogatszą kobietę w Norwegii. O sprawie pisaliśmy TUTAJ.

 

(kd)/rp/