Banki rozdają klientom DARMOWE bony na zakupy w Biedronce. SPIESZCIE SIĘ, wystarczy tylko założyć konto lub złożyć odpowiedni wniosek

Polskie banki znalazły sposób na wypromowanie się wśród klientów. Akcja skierowana jest zarówno do nowych, jak i obecnych klientów.

 

Na taką akcję promocyjną zdecydowały się dwa polskie banki – Citibank oraz Bank BZ WBK. Co trzeba zrobić, żeby zdobyć bon na zakupy w Biedronce?

 

Citibank

Nowa oferta pozwala na zdobycie bonu w zamian za złożenie wniosku o kartę kredytową. Bank stawia jednak warunki do spełnienia.

Od momentu zawarcia umowy klient ma dwa miesiące, aby zalogować się przynajmniej raz w serwisie bankowości internetowej Citibank Online lub uruchomić aplikację mobilną Citi Mobile. Następnie należy użyć karty przynajmniej pięć razy w pierwszym i drugim miesiącu.

 

Do zdobycia jest voucher o wartości 300 zł, który klient otrzyma w kolejnym miesiącu po spełnieniu wszystkich warunków promocji.

 

Bank BZ WBK

To drugi bank, którzy przedstawia kolejną atrakcyjną ofertę. W zasadzie, to przedstawiał, bo promocja wyczerpała się w zaledwie kilka dni od początku nowego roku.

 

W akcji bank oferował zarówno nowym, jak i obecnych klientom założenie nowego konta „Mam Konto Jakie Chcę”. W ten sposób otrzymywali bon na zakupy w Biedronce o wartości 150 złotych. Bank przewidział jedynie 1000 rachunków objętych promocją.

 

Jak widać, takie oferty rozchodzą się, jak ciepłe bułeczki. Wystarczy tylko spełnić kilka warunków, aby otrzymać dodatkowy bon na zakupy.

 

(kd)/radiozet/

O weekendowym szaleństwie zakupowym możemy zapomnieć. W SOBOTĘ sklepy i galerie handlowe będą zamknięte

Weekend bez zakupowego szaleństwa? Niestety w tę sobotę nie zaszalejemy w sklepach i galeriach handlowych. Zapominalskim przypominamy: jutro, czyli 6 stycznia większość sklepów będzie pozamykane.

 

Weekendowe zakupy warto przełożyć właśnie na piątek. Dlaczego zakupów nie zrobimy w sobotę? Odpowiedź jest prosta. 6 stycznia obchodzimy Święto Trzech Króli.

 

Zgodnie z ustawą z 2007 roku wszelkie placówki handlowe nie mogą pracować w święto. Z tego powodu jutro będą zamknięte supermarkety, galerie handlowe oraz sklepy, które zatrudniają pracowników na umowę o pracę.

 

Dozwolona jest jedynie sprzedaż prowadzona przez właścicieli sklepów, a także pracowników zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych (na przykład umowa zlecenie) czy na podstawie umowy agencyjnej.

 

Poza tym mogą być również stacje benzynowe, apteki, bary oraz restauracje. „Na szczęście” jeszcze pozostaje nam niedziela. Już 7 stycznia szał zakupowy możemy rozpocząć w najlepsze. Póki co.

 

Pamiętajmy, że już niedługo takich dni będzie więcej. Od marca wchodzi w życie zakaz handlu w niedzielę. PRZYPOMINAMY Sklepy będą czynne tylko przez dwie niedziele w miesiącu – pierwszą i ostatnią. Już w następnym roku sklepy będą czynne tylko w ostatnią niedzielę miesiąca.  Natomiast od 2020 roku zakaz handlu będzie obowiązywał we wszystkie niedziele. Wyjątek stanowić będzie siedem niedziel w całym roku – trzy przedświąteczne i ostatnie niedziele w styczniu, kwietniu, czerwcu i sierpniu.

 

(kd)/rmf24/

MIARKA SIĘ PRZEBRAŁA! Za wózek sklepowy grozi kara nawet 5 LAT pozbawienia wolności

Sklep ma już dość. Okazuje się, że pracownicy muszą co jakiś czas chodzić po okolicznych blokowiskach w poszukiwaniu wózków sklepowych. Przedstawiciele musieli posunąć się do ostrzeżeń, przypominają klientom o zapisach w Kodeksie karnym.

 

Problem ze znikającymi wózkami dotyka między innymi warszawskie Tesco przy ulicy Górczewskiej. Ponieważ sklep mieści się przy osiedlach klienci po zakupach odwożą nimi zakupy prosto do swojego mieszkania. Niestety potem nie ma już kto odprowadzić wózka pod sklep.

 

Już w ubiegłym roku przedstawiciele sieci przyznawali, że są zmuszeni wysyłać pracowników na obchody po blokowiskach, aby sprowadzili wózki sklepowe z powrotem. Wtedy jednak sieć nie podejmowała żadnych innych kroków.

 

Najwidoczniej miarka się przebrała. Jak informuje serwis warszawa.naszemiasto.pl klienci ostrzegani są przed konsekwencjami zabierania wózków sklepowych.

 

Wyprowadzanie ich poza teren sklepu jest bowiem kradzieżą z art. 278 § 1 KK: „Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu”.

 

(kd)/wp,naszemiasto/

Masz taki kod PIN? Lepiej uważaj na swoje pieniądze! Natychmiast powinieneś zmienić liczby na inne

Teraz niemal każdy płaci kartą i nawet na krok się bez niej nie rusza. Kod PIN daje nam zabezpieczenie i pewność, że nasze pieniądze są zupełnie bezpieczne. Ale czy na pewno?

 

Musimy pamiętać, że nasz kod może odgadnąć każdy, zwłaszcza jeśli będzie miał szczęście, albo nasze zabezpieczenie należy do najbardziej popularnych. A bądżcie pewni, że każdy złodziej najpierw skorzysta z tych najbardziej popularnych numerów. Nick Berry jest analitykiem danych, którego pasją są szczególnie hasła i numery PIN.

 

Informatyk stworzył listę najbardziej popularnych kodów, których pod żadnym pozorem nie powinniśmy używać. Okazuje się (i to nie jest jakieś wielkie zaskoczenie), że do najpopularniejszych haseł należą 1234 oraz 1111. Na liście znalazły się również mniej popularne numery jak: 9480, 6793, 8398, 0738, 7637, 6835, 9629, 8068.

 

Akurat 8068 to najmniej popularne numery. Jednak ze względu na ogłoszona listę one również nie powinny zostać przez nas wybrane.

 

Wasz PIN się na niej znajduje? Natychmiast go zmieńcie!

 

(kd)/radiozet/

Klienci tych banków są poważnie zagrożeni. Hakerzy znaleźli sposób na przejęcie kontroli nad naszymi kontami. Pod żadnym pozorem nie dajcie się na to złapać!

Hakerzy na każdym kroku szukają sposobów,a by dobrać się do naszych danych i kont bankowych. Tym razem zagrożeni są klienci sporej części banków. Na horyzoncie znów pojawiło się niebezpieczeństwo. Pod żadnym pozorem nie dajcie się na to złapać.

 

Okazuje się, że w Google Play pojawiły się dwie aplikacje, które nie powinny się znaleźć na żadnym telefonie, ani laptopie. Atakują one aplikacje mobilne kilkunastu popularnych banków.

 

Chodzi o aplikacje, które pod koniec listopada pojawiły się w serwisie Google Play. Jedna z nich to Crypto Monitor, aplikacja mająca w założeniach służyć do monitorowania rynku kryptowalut. Druga zaś, StorySaver, w założeniu miała pobierać tak zwane Stories z Instagrama. Obie aplikacje mają identyczne nazwy, jak inne tego typu dostępne w Google Play, dodatkowo w praktyce miały jeszcze jedno szkodliwe dla nas, użytkowników, działanie.

 

Jak to działa? Podszywały się pod aplikacje bankowe próbując przechwycić nasze dane podczas logowania. Według informacji potrafiły także przechwytywać SMS-y z kodami autoryzacyjnymi do transakcji online. Polscy użytkownicy zdążyli pobrać obie aplikacje już kilka tysięcy razy.

 

Są one w stanie podszyć się pod następujące aplikacje:

*Alior Mobile,
*BZWBK24 Mobile,
*Getin Mobile, IKO,
*Moje ING Mobile,
*Bank Millennium,
*mBank PL,
*BusinessPro,
*Nest Bank,
*Bank Pekao,
*PekaoBiznes24,
*plusbank24,
*Mobile Bank,
*Citi Handlowy.

 

Osoby, które zainstalowały jeden z programów powinny go natychmiast odinstalować i sprawdzić, czy na jego koncie nie dochodzi do podejrzanych zachowań. W takiej sytuacji warto również skontaktować się ze swoim bankiem w celu ustalenia dalszych metod postępowania.

 

(kd)/onet,polsatnews/

Klientów czekają rewolucyjne ZMIANY. Czas TRADYCYJNYCH RACHUNKÓW dobiega końca?

Coraz więcej przedsiębiorców stawia na nowoczesne technologie. Przygotowują dla swoich klientów szereg rewolucyjnych zmian i udogodnień. Według doniesień taka zmiana czeka między innymi jednego z dostawców energii elektrycznej. Czy to koniec tradycyjnych rachunków?

 

O planach rozwoju opowiedział w rozmowie z serwisem money.pl Kamil Kamiński,wiceprezes zarządu firmy Tauron zajmującej się dostarczaniem energii elektrycznej oraz gazu dla domów i firm:

 

„Chcemy, żeby nie było potrzeby drukowania kwitka, fatygowania się do punktu, gdzie tę płatność można dokonać, czy nawet u nas na stronie internetowej.”

 

Nie wiadomo jeszcze kiedy takie udogodnienia dla klientów wejdą w życie, niemniej jednak pracę nad nimi już trwają.

 

(kd)/money/

Oszustwo wyszło na jaw przy kasie. „Sprytny” klient znacznie obniżył wartość zakupów, teraz grozi mu kara więzienia, nawet do 8 lat pozbawienia wolności

Sprawa wyszła na jaw już przy kasie. Klient próbował zaniżyć wartość swoich zakupów o ponad 18 złotych. Nieuczciwy klient będzie miał teraz spore kłopoty.

 

Do sytuacji doszło w jednym z samoobsługowych zabrzańskich supermarketów. Przy kasach zareagowali ochroniarze, którzy natychmiast wezwali policję. Co zrobił „sprytny” klient?

 

Mężczyzna znacznie zaniżył wartość swoich zakupów. Na stoisku samoobsługowym zważył część owoców, wydrukował odpowiednią dla siebie cenę, po czym dołożył do woreczka kolejne owoce. Na szczęście jego oszustwo wyszło na jaw, zanim zdążył opuścić sklep. Wezwani na miejsce policjanci zajęli się klientem.

 

Ten z pozoru błahy czyn jest przestępstwem oszustwa. Mężczyzna został zatrzymany przez policjantów. Trwają czynności w jego sprawie. Teraz grozi mu do 8 lat więzienia. Policjanci zaznaczają, że niestety coraz częściej dochodzi do tego typu oszustw przy stoiskach samoobsługowych.

Masz tam konto? Aż trzy banki muszą zrekompensować klientom poniesione straty. Wypłaty będą sięgać nawet 80 milionów złotych

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w komunikacie poinformował w czwartek, że sprawdzał jak banki zmieniają warunki umów z konsumentami. Jak ustalił UOKiK zmieniając umowy z klientami nie informowały ich o swoich podstawowych decyzjach.

 

Pod lupą znalazło się szczególnie 18 banków. To ich praktyki wzbudziły wątpliwości urzędu. Wobec trzech z nich, Euro Banku, Banku Handlowego i Banku Ochrony Środowiska, zakończyły się już postępowania.

 

„Najczęściej modyfikacje dotyczą podwyżek w tabelach opłat i prowizji. Zarzuty UOKiK dotyczą tego, że banki, wprowadzając zmiany, nie informują klientów o podstawach prawnych i faktycznych takich działań. Urząd kwestionuje również to, że propozycje tych zmian są udostępniane tylko w wewnętrznym systemie e-bankowości, który nie spełnia obecnie cech trwałego nośnika.”

 

Z ustaleń UOKiK wynika, że mimo, iż te banki informowały klientów o podwyżkach, to nie wskazywały konkretnych podstaw prawnych umożliwiających im takie działanie ani okoliczności, które miały na nie wpływ. Ponadto, zdaniem UOKiK, banki niejednokrotnie przekazywały informacje klientom tylko za pomocą wewnętrznych systemów e-bankowości. Jak głosi komunikat:

„Zdaniem Urzędu, wewnętrzne systemy bankowości elektronicznej są całkowicie pod kontrolą banków, a zastosowana w nich technologia nie daje konsumentom gwarancji, że przedsiębiorcy nie zmienią treści udostępnionych tam dokumentów.”

 

Dlatego też UOKiK uważa, że wewnętrzne systemy e-bankowości nie mogą stanowić jedynego kanału do przesyłania konsumentom informacji o planowanych zmianach umów.

 

Jak dalej czytamy:

 

„Euro Bank, Bank Handlowy i Bank Ochrony Środowiska zobowiązały się do usunięcia negatywnych skutków kwestionowanych praktyk, w tym zrekompensowania klientom strat, które mogły z nich wynikać. Łączna suma tych rekompensat może wynieść nawet ok. 80 mln zł (…) Konsumenci, w zależności od banku, będą mogli np. za darmo korzystać z bankomatów, bezpłatnych powiadomień sms, dostaną zwrot nadpłat. O szczegółach poinformują klientów banki w osobnej korespondencji.”

 

Jesteście klientami tych banków? Zadbajcie, żeby tego typu rekompensaty i Was nie ominęły.

Już wkrótce sami ZABLOKUJĄ internet. Urzędnicy nie kryją radości z tego powodu. Polskie przepisy czekają kluczowe zmiany

Większe uprawnienia to efekt rozporządzenia, które uchwalił Parlament Europejski. O wszystkim informuje dziennik.pl. Państwowi kontrolerzy już wkrótce zyskają zupełnie nowe prawa.

 

Uprawnienia mają służyć organom działającym na rzecz ochrony konsumenta i być stosowane do internetowych witryn. Co to oznacza? Już niebawem w polskich przepisach potrzebne będą kluczowe zmiany. Dadzą one UOKiK nie tylko nowe narzędzia, ale również większe możliwości.

 

Portal money.pl tłumaczy jak to będzie wyglądało w praktyce. Jeżeli dana firma będzie łamać prawa konsumenckie, czyli na przykład wprowadzać klientów w błąd, UOKiK będzie miał możliwość wpłynięcia na treść prezentowanej witryny. Otrzyma możliwość między innymi dodawania na stronie ostrzeżenia o nieuczciwych praktykach.

 

Jeśli wszystkie inne formy interwencji zawiodą kontrolerzy będą mogli również nakazać usunięcie danej strony z sieci. Jak przekonuje Agnieszka Majchrzak z UOKiK:

 

„Narzędzia ochrony konsumentów muszą być adekwatne do wyzwań XXI w., szczególnie tych związanych z gospodarką cyfrową.”

 

Urzędnicy natomiast twierdzą, że „w efekcie zwiększy się zaufanie samych konsumentów do transakcji w internecie, a na rozporządzeniu skorzystają uczciwi przedsiębiorcy.”

 

Jak Wam się podoba możliwe rozszerzenie kompetencji kontrolerów?