Długo wyczekiwane zmiany na Allegro. Na tę opcję czekały tysiące użytkowników. W KOŃCU

Przedstawiciele Allegro przekonują, że to najbardziej oczekiwana usługa finansowa w serwisie. Na stronie pojawiło się więcej ofert objętych promocją.

 

Chodzi o raty 0%, które wiele klientów serwisu bardzo sobie ceni. Nie trzeba już wychodzić z domu, aby kupić towar na raty. Cały proces przebiega on-line, a weryfikacja zdolności kredytowej trwa bardzo krótko.

 

Usługa została wprowadzona 10 stycznia i potrwa do 28 lutego. Istnieje jednak możliwość jej przedłużenia. Ratami 0% w serwisie zostaną objęte wszystkie wyróżnione przedmioty przez sprzedającego. Oferty o wartości od 300 do 20 000 tys. zł będą oznaczone specjalna ikonką.

 

Jak przyznaje Maciej Biniek, dyrektor Allegro Financial Services:

„Zakupy na raty cieszą się na Allegro ogromną popularnością, a szczególnie dotyczy to rat 0 procent. Allegro jest niekwestionowanym liderem w sprzedaży rat on-line w Polsce. Tylko w 2017 roku w akcjach ratalnych na Allegro wzięło udział kilkaset tysięcy klientów.”

 

Wśród najczęściej kupowanych produktów znajdują się różnorodne towary z kategorii od elektroniki i AGD, przez modę i urodę po meble. Niektórych produktów nie można jednak kupić z opcją na raty. Towary, które nie mogą zostać objęte promocją znajdują się NA TEJ LIŚCIE.

 

Wy też długo wyczekiwaliście rat 0% na Allegro? Korzystajcie, póki usługa jeszcze działa.

 

(kd)/wp,allegro,wirtualnemedia/

Wycieczek szkolnych nie będzie? Rygorystyczne przepisy zaskoczyły szkoły, rodziców i uczniów

Wycieczki szkolne to jedne z najlepszych atrakcji, które uczniowie mają szansę zapamiętać na całe życie. Zwiedzanie, wolne od szkoły, poznawanie świata – czego chcieć więcej?

 

Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna” pojawiły się rygorystyczne wytyczne w temacie organizacji wycieczek przez szkołę. Co prawda sytuacja dotyczy jedynie warszawskich szkół, niemniej jednak wzbudza niemałe kontrowersje.

 

Warszawskie władze postanowiły nieco skomplikować życie uczniom, nauczycielom i rodzicom. „DGP” opisuje, że zrobiły to na tyle skutecznie, że jesienią, wiele warszawskich szkół oznajmiło, iż w tym roku wycieczek szkolnych nie będzie.

 

Na czym polegają utrudnienia? Stworzono przepisy, które obligują wpisanie wycieczki nie tylko do szkolnego, ale także do gminnego budżetu. Uregulowano również wpłacanie i wypłacanie pieniędzy. Co do dyrektorów większych szkół „zawisła nawet groźba stosowania przepisów o zamówieniach publicznych”.

 

O ile przepisy dla szkół przygotował jedynie warszawski urząd, to już ich poprawność potwierdziło samo Ministerstwo Edukacji Narodowej. Zgodnie z informacjami zmiany mają być odpowiedzią na wcześniejsze błędy, w tym np. zdefraudowanie pieniędzy czy wypadek podczas wyjazdu.

 

Dziennik zapewnia jednak, że szkoły, a nawet gminy próbują na swój sposób obchodzić obowiązujące przepisy. Zdarza się nawet, że zupełnie się nimi nie przejmują i organizują wycieczki jak do tej pory.

 

„DGP” wskazał dwie metody wykorzystywane w tym celu. „W obu wycieczki nie organizuje szkoła, ale rodzice. Za pośrednictwem operatora turystycznego albo samodzielnie”. Mimo, że nie mają pewności, że nie zostaną oszukani, to przynajmniej sprawnie pomijają wszystkie wymagane formalności.

 

Jak, z resztą celnie, podsumowuje dziennik:

 

„Bo naprawdę wycieczka klasy 6d do Krakowa czy Trójmiasta nie jest warta zwoływania posiedzenia rady i zdwojonych wysiłków szkolnej administracji.”

 

(kd)/dziennikgazetaprawna/

Płacąc za zakupy trzeba jeszcze bardziej uważać! Ta usługa może być sporym ciosem dla naszego portfela

W teorii powinna nam ułatwiać życie, ale jak jest naprawdę? Europejska Organizacja Konsumentów chciałaby, aby ta usługa została zakazana.

 

Niejednokrotnie zdarza się, że klienci są poszkodowani, a transakcja odbywa się na gorszych warunkach niż w banku. Jej ofiarą możemy paść między innymi przy zakupach w zagranicznym sklepie internetowym, podczas pobytu za granicą przy okazji wypłaty pieniędzy z bankomatu lub płacenia kartą.

 

Mowa o usłudze zwanej DCC, czyli przewalutowaniu kwoty płatności dokonywanej kartą. W teorii ta usługa powinna znacznie ułatwiać nam życie. Jeżeli chcemy zapłacić kartą w obcej walucie, terminal rozpozna z jakiego kraju pochodzi karta i da możliwość wyboru czy chcemy zapłacić w lokalnej walucie, czy w walucie swojej karty.

 

Jak jest w praktyce?

 

Eksperci oceniają, że teoretycznie wybór drugiej opcji jest dla klienta bardziej opłacalny. Przede wszystkim pozwala zrozumieć i zorientować się ile zapłacimy. Na terminalu ukazuje się kwota w złotówkach, która potem zostanie pobrana z konta. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku wypłacania pieniędzy z bankomatu czy zakupów przez internet.

 

Tę sytuację ocenia Expander. W praktyce za tę usługę klienci muszą sporo zapłacić. Często zdarza się, że koszt takiego przewalutowania może przekroczyć nawet 10 proc. To więcej niż w bankach, w których łączny koszt przewalutowania to 5-9 proc. Klienci w sklepie nie mają po prostu czasu, ani chęci przeliczania ceny z obcej na swoją walutę, dlatego korzystają z wygodniejszej usługi.

 

Zdarza się również, że sprzedawca nie daje nam możliwości wyboru. Powód jest prosty. Część prowizji za przewalutowanie trafia do jego kieszeni. Również podczas wypłaty gotówki czy zakupów w sklepach internetowych pojawiają się propozycje przewalutowania, nawet jeśli ta opcja jest dla klienta niekorzystna.

 

Co zrobić, żeby nie stracić?

 

Jarosław Sadowski z Expandera radzi, aby w miarę możliwości, przy niewielkich płatnościach za granicą płacić gotówką wymienioną w kantorze. W przypadku zakupów internetowych, jeżeli płatność gotówką nie jest możliwa, warto dokonać płatności ze zwykłego konta. W ten sposób nasz portfel nie odczuje w tak dotkliwy sposób przewalutowania. Nawet jeśli to będzie prowizja rzędu 10 proc. przy niewielkich kwotach nie stracimy zbyt wiele.

 

W przypadku większych zakupów skuteczne rozwiązanie jest jedno. Najlepiej wyposażyć się w rachunek walutowy z przypiętą do niego kartą. Wówczas kwota zasilająca konto najtaniej zostanie wymieniona w kantorze internetowym. Uwaga na haczyk! Płacąc taką kartą, także trzeba bardzo uważać. DCC rozpozna ją jako polską i zaproponuje zapłatę w złotych. Jeśli klient nieopatrznie się na to zgodzi, to straty mogą być jeszcze większe.

 

(kd)

źródło: tvn24