NAJNOWSZE dane o wynagrodzeniach Polaków. Ile NAPRAWDĘ zarabiamy? PADŁ REKORD!

Według najnowszych danych padł niezaprzeczalny rekord w temacie wynagrodzeń Polaków. To najlepszy wynik w historii.

 

Okazuje się, że średnia pensja w Polsce wyniosła w grudniu 2017 roku 4 973,73 zł brutto. Tym samym został pobity rekord z grudnia 2016 roku o około 350 zł. W porównaniu do poprzedniego roku przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw urosło o 7,3 proc.

 

Jak komentuje Andrzej Kubisiak, dyrektor ds. analiz w Work Service:

„Po raz pierwszy w historii średnie wynagrodzenie zbliżyło się tak blisko do granicy 5000 zł brutto. Przełamanie tej bariery w kolejnych miesiącach nie będzie jednak łatwe, bo grudniowe wskazania obejmują również dodatki, czy premie związane z zakończeniem roku.”

 

Niestety przy przedstawianiu tych danych nie należy generalizować. Takie zarobki nie obejmują wszystkich. Dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczą podmiotów, w których liczba pracowników przekracza 9 osób prowadzących działalność gospodarczą między innymi w transporcie, naprawie pojazdów samochodowych, gastronomii, budownictwie, nieruchomościach, prawie, administracji czy reklamie. Tak zbierane dane o płacach dotyczą ok. 40 proc. pracujących.

 

(kd)/tvnbis,businessinsider/

Znaleźli już lukę w przepisach i sposób, żeby nie płacić państwu za torebki foliowe. Na co idą nasze pieniądze?

Duże sieci handlowe już znalazły lukę w przepisach i sposób, jak uniknąć przekazywania opłaty recyklingowej do skarbu państwa.

 

Opłata za torbę foliową w większych marketach wynosi 25 gr. Sklepy stosują się do przepisów i pobierają je przy kasach. Znalazły jednak sposób, żeby nie oddawać tych pieniędzy państwu, tak jak robi to większość sklepów.

 

O sprawie napisała „Gazeta Wyborcza”. Gdzie tu luka? Opłata naliczana jest w przypadku toreb foliowych o grubości od 0,015 do 0,05 mm. Jeśli torebka jest cieńsza lub grubsza taka opłata nie obowiązuje.

 

Część większych sklepów skorzystała z takiego zapisu i do swojej oferty wprowadziły grubsze torby foliowe. O ile naliczają za nie 25 gr. sugerując, że nadal jest to opłata recyklingowa, to w rzeczywistości te pieniądze trafiają do kas, nie są zaś oddawane państwu.

 

Sieci handlowe zarzekają się, że nie chodzi im o omijanie wprowadzonego przepisu, a jedynie o umożliwianie wielokrotnego wykorzystania toreb. Na niektórych z nich znalazły się nawet napisy „Korzystaj z torby wielokrotnie. Chroń środowisko”.

 

Wychodzi na to, że mimo wszystko ustawa jest nieszczelna. Czy i kiedy zostaną naniesione poprawki? Nie wiadomo. Póki co sieci marketów sprytnie korzystają z wykrytych luk.

 

(kd)/wp, gazetawyborcza/

Ministerstwo przygotowuje nowe standardy okołoporodowe. Nie obejdzie się bez KONTROWERSJI i sporów

W resorcie zdrowia trwają prace nad ustaleniami nowych standardów okołoporodowych. Pracuje nad nimi szereg zewnętrznych specjalistów. Według zapowiedzi będzie kontrowersyjnie.

 

O pracach nad zmianami poinformował w czwartkowym wydaniu „Dziennik Gazeta Prawna”. Co nas czeka? Mówi się między innymi o diagnozowaniu depresji w czasie ciąży i po porodzie,karmieniu mlekiem zmodyfikowanym czy zakazie reklam niektórych produktów.

 

Jak informuje „DGP” standardem ma być badanie samopoczucia kobiety. Lekarz opiekujący się ciężarną będzie miał obowiązek trzy razy dokładnie sprawdzić jej samopoczucie. Nowością ma być przesunięcie terminu tzw. połówkowego badania USG z 21-26 tygodnia na 18-22 tydzień.

 

Reszta zleceń badań prowadzonych w czasie ciąży pozostanie niemal niezmieniona.

 

Dziennik wskazał jednak, że jedna kwestia może wzbudzić sporo kontrowersji. Chodzi o kwestię łagodzenia bólu. Prawie wszyscy eksperci są zgodni, że znieczulenie powinno być dostępne dla wszystkich rodzących kobiet. Jak dalej wskazuje „DGP” w praktyce bywa różnie. Choć NFZ zafunduje zabieg, dostęp do niego jest utrudniony, brakuje bowiem anestezjologów.

 

Dyskusję wzbudza także kwestia przymusowej hospitalizacji po 40. tygodniu ciąży. Obecnie każda ciężarna musi obowiązkowo zostać w szpitalu w 41. tygodniu ciąży. Ponadto eksperci kładą nacisk na karmienie piersią. Według nowych wytycznych mleko modyfikowane powinno być podawane tylko na zalecenie lekarza.

 

Według „DGP” ministerstwo chciałoby, aby projekt gotowy był już pod koniec marca. Nowe standardy miałyby obowiązywać od 2019 roku.

 

(kd)/gazetaprawna/

Kupiłeś ten produkt w Decathlonie? Może być ŚMIERTELNIE niebezpieczny! Sklep wydał wskazówki odnośnie wadliwego towaru

Sieć sklepów Decathlon poinformowała o śmiertelnie niebezpiecznej wadzie jednego z produktów ze swojej oferty. Towar może doprowadzić do prawdziwej tragedii.

 

Chodzi o śpiwór dziecięcy FORCLAZ 10. Jak czytamy na stronie Decathlon:

„W ramach działań w zakresie weryfikacji bezpieczeństwa i wsłuchując się w głos naszych klientów, pracownicy marki QUECHUA uznali, że produkt nie odpowiada pożądanemu poziomowi bezpieczeństwa. Stwierdziliśmy, że – w bardzo rzadkich przypadkach – sznurek przy kapturze śpiwora może owinąć się wokół szyi dziecka, co z kolei może doprowadzić do wypadku.”

 

Sklep daje swoim klientom trzy możliwości odnośnie wadliwego towaru:
* można samemu dokonać naprawy śpiwora poprzez odcięcie sznurka,
* można oddać produkt do naprawy,
* można zwrócić śpiwór do sklepu i odzyskać pieniądze z zakupu.

 

Na stornie internetowe sklepu znalazło się także nagranie ze wskazówkami w jaki sposób prawidłowo usunąć usterkę.

 

(kd)/radiozet,decathlon/

Na klientów banku czeka kolejne zagrożenie. Bank OSTRZEGA. Wystarczy tylko jedna wiadomość

Hakerzy na każdym kroku wykorzystują naszą nieuwagę i szukają kolejnych sposobów na dorobienie się cudzym kosztem.

 

Wystarczy chwila nieuwagi, jeden gest i po nas. A raczej po naszych oszczędnościach. Tym razem na celowniku znaleźli się klienci bankowości mobilnej. mBank ostrzega wszystkich swoich klientów.

 

Jak możemy się dowiedzieć z komunikatu banku atak przebiega na kilku etapach:

* w pierwszej kolejności przestępcy muszą pozyskać dane osobowe swojej ofiary (fałszywe ogłoszenia o pracę, vishing, nieuprawniony dostęp do konta pocztowego, itp.),
* podszywając się pod klienta, kontaktują się z operatorem sieci w celu przekierowania połączeń przychodzących z numeru ofiary na swój numer telefonu,
* kolejnym krokiem jest sparowanie aplikacji mobilnej z kontem klienta na urządzeniu należącym do przestępców poprzez podanie pozyskanych wcześniej danych osobowych oraz przechwycenie kodu autoryzacyjnego w wyniku włączonej u operatora sieci usługi przekierowania połączeń,
* na końcu – kradzież środków z konta z wykorzystaniem aplikacji mobilnej w ramach ustawionych limitów.

 

Jak bronić się przed atakiem?

Okazuje się, że wystarczy jedna wiadomość, aby zorientować się, że nasze konto może być zagrożone. mBank radzi:

„Uważnie czytaj wszystkie wiadomości SMS – zarówno te przesłane od operatora o dokonaniu przekierowania lub włączeniu innych istotnych operacji, jak i bank. mBank wysyła powiadomienia SMS z informacją o sprawowaniu aplikacji mobilnej z kontem. Jeżeli nie inicjowałeś osobiście takiej operacji, masz informację, że prawdopodobnie ktoś robi to w Twoim imieniu. Podobnie możesz otrzymywać informacje o zrealizowanych operacjach finansowych.”

 

Co robić, jeżeli już otrzymaliśmy taką wiadomość?

Należy oczywiście natychmiast skontaktować się z bankiem. koniecznie trzeba również zgłosić do operatora sieci, że nie uprawnione osoby mogły włączyć usługę przekierowania połączeń przychodzących na inny numer telefonu.

 

(kd)/mbank/

Zagadka morderstwa rozwiązana za pomocą… tego selfie! Na zdjęciu znalazło się narzędzie zbrodni [FOTO]

Zupełnie nieoczekiwanie zagadka morderstwa została rozwiązana dzięki selfie dwóch „przyjaciółek”. To właśnie na ich wspólnym zdjęciu znalazło się także narzędzie zbrodni.

 

Sprawa dotyczy morderstwa z marca 2015 roku i dwóch dziewczyn mieszkających w Kanadzie w prowincji Saskatchewan. Dwie przyjaciółki 21-letnia Cheyenne Rose Antoine wraz z 18-letnią Brittney Gargol miały razem pójść na imprezę. W pewnym momencie jednak pomiędzy dziewczynami doszło do kłótni.

 

Następnego dnia obok drogi znaleziono ciało 18-latki. Gargol została uduszona, zaś przy niej znaleziono charakterystyczne narzędzie zbrodni. Jej koleżanka tłumaczyła, że nie pamięta co dokładnie się wydarzyło. Twierdziła, że odłączyła się od koleżanki i wróciła do domu z napotkanym mężczyzną.

 

Jeden ze znajomych dziewczyn zeznał jednak policji, że 21-latka pod wpływem alkoholu wyznała, że zamordowała 18-letnią Brittney. Policjanci szukali dowodów obciążających dziewczynę jednak na próżno.

 

W końcu przełomem okazało się znalezione zdjęcie, które dziewczyny zrobiły na kilka godzin przez zbrodnią. Przy ciele 18-latki znaleziono identyczny charakterystyczny pasek, jaki miała na sobie 21-latka.

 

Funkcjonariusze zauważają, że morderczyni długo próbowała zbijać ich z tropu. Na Facebooku pojawiały się posty, w których twierdziła, że nie może pogodzić się ze śmiercią koleżanki i bardzo za nią tęskni.

 

Znamy już wyrok w sprawie 21-letniej wówczas Cheyenne Rose Antoine. Kobieta została skazana na siedem lat więzienia. W sądzie miała tłumaczyć, że „nigdy sobie nie wybaczy” tego, co się stało.

 

Poniżej selfie, które pomogło na udowodnienie winy podejrzanej:

 

(kd)/rmf24,thesun/

Polskie sklepy nie mają szans! Ta sieć absolutnie zdominowała polski rynek. 85 procent Polaków robi tu zakupy. A WY?

Gdzie najchętniej robimy zakupy? Wyniki badań nie pozostawiają złudzeń. Polskie sklepy nie mają z konkurencją żadnych szans.

 

Poniedziałkowe wydanie „Rzeczpospolitej” powołuje się na wyniki raportu firmy Market Side, który pokazuje, w jakich sieciach handlowych Polacy robią zakupy.

 

Okazuje się, że to Biedronka jest niekwestionowanym liderem. Do zakupów w tej sieci sklepów w ciągu ostatniego miesiąca przyznało się aż 85 proc. Polaków. Na drugim miejscu znalazł się Lidl (52 proc.), zaś na trzecim Kaufland (34 proc.).

 

W zestawieniu znalazła się także polska sieć sklepów Społem. Nie zakwalifikowała się jednak nawet do pierwszej dziesiątki. Pozostała na 11. miejscu z 15 proc. wynikiem.

 

W pierwszej dziesiątce nie znalazła się ani jedna polska sieć sklepów. Wyniki nie pozostawiają złudzeń. Polacy zdecydowanie wybierają zakupy w zagranicznych sieciach handlowych. A Wy, co wybieracie najczęściej?

 

(kd)/businessinsider, rp/

Korzystało z niej mnóstwo widzów. Jedna z najpopularniejszych telewizji w sieci została zamknięta. Powód nas nie zaskoczył

Twórcy usługi mogli osiągnąć z niej korzyści sięgające blisko 3,5 mln zł. Była to najpopularniejsza piracka telewizja w sieci. Nic więc dziwnego, że zajęła się nią policja.

 

Zatrzymani mężczyźni stworzyli największy tego typu piracki serwis w całej Polsce. Policjanci zatrzymali jej twórców przedstawiając zarzuty nielegalnego rozpowszechniania sygnału płatnych telewizji cyfrowych czyniąc sobie z tego stałe źródło dochodu.

 

W swojej ofercie mieli 160 kanałów udostępnianych przez płatne telewizje cyfrowe i telewizję państwową. Jak twierdzi lubelska policja – Była to najszersza oferta udostępniania telewizji w sieci. Podejrzani streamowali obraz użytkownikom ich nielegalnego serwisu.

 

Jak to działało?

Telewizja była udostępniana darmowo jedynie na jakiś czas. Następnie mężczyźni pobierali opłaty za korzystanie z serwisu. Policja nie chce zdradzać cen abonamentu, szacuje jednak, że zatrzymani mogli osiągnąć korzyści sięgające blisko 3,5 mln zł.

 

Zarobione pieniądze przeznaczane były na dalszy rozwój nielegalnego biznesu. Wbrew pozorom oszuści posługiwali się profesjonalnym sprzętem. Policjanci zabezpieczyli na miejscu 12 komputerów, 9 serwerów, tablety, dekodery, telefony, ponad 60 nośników pamięci w postaci dysków twardych i pendrivów oraz szereg dokumentacji.

 

Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Zatrzymani mężczyźni to 30, 42 i 57-letni mieszkańcy województwa dolnośląskiego. Śledczy ustalają teraz skalę przestępczego procederu.

 

(kd)/wp,lubelska.policja/

Ogromne problemy z programem Mieszkanie dla Młodych. Wnioskodawcy są wściekli. Odpowiedzialność za pomyłki i zamieszanie spoczywa na systemie?

Wnioskodawcy są nie tyle wściekli, co rozczarowani. Kiedy 2 stycznia ruszył ostatni nabór na dofinansowanie z programu „Mieszkanie dla Młodych” szturmem ruszyli ze składaniem wniosków.

 

Okazało się, że cała pula pieniędzy, czyli ponad 380 mln zł., rozeszła się w kilkadziesiąt godzin. Od wnioskodawców doszły jednak niepokojące informacje: „Jak miała decydować kolejność, to wnioski złożone 2 stycznia zaczynają dostawać odmowne decyzje, a te z 3.01 mają już pozytywne”.

 

Okazuje się, że duże zainteresowanie ostatnią pulą dofinansowania i gwałtowny napływ wniosków prawdopodobnie spowodowały zawieszenie systemu BGK. Winnym więc tego całego zamieszania zdaje się być system.

 

Bank Gospodarstwa Krajowego przyznaje, że doszło do przeciążenia systemu. Jak czytamy w oświadczeniu:

„Kumulacja wniosków spowodowała duże obciążenie systemu. W związku z tym 2 stycznia przez pewien czas przetwarzanie wniosków lub ich rejestracja były wydłużone. Byliśmy w stałym kontakcie z pracownikami banków kredytujących i jeszcze tego samego dnia usunęliśmy niedogodności. Pragniemy przeprosić banki i ich klientów za przejściowo wydłużony czas rejestracji wniosków. Obecnie analizujemy wnikliwie zaistniałą sytuację i jesteśmy w indywidualnym kontakcie z bankami.”

 

Według BGK za zaistniałą sytuację można ewentualnie winić banki komercyjne. Te jednak odpowiadają, że winny jest BGK, bo jego system działał fatalnie. Wśród poszkodowanych wielu jest klientów banku Pekao SA. To właśnie przez ten bank przechodzi najwięcej wniosków.

 

Jak udało się ustalić RMF po kontakcie z bankiem:

„Bank wciąż oczekuje na stanowisko BGK oraz pełną informację w kwestii klientów, którzy nie otrzymali dofinansowania w związku z niestabilnym działaniem portalu BGK Zlecenia. Liczba klientów, którzy nie otrzymali dofinansowania mimo prawidłowo złożonych przez Bank w ich imieniu wniosków, będzie możliwa do ustalenia po uzyskaniu odpowiednich informacji z BGK.”

 

W dalszym więc ciągu trzeba doszukiwać się winnych i, co ważniejsze, rozwiązania i wyjaśnienia całego zamieszania.

 

(kd)/rmf24, bankier/